słowo nie występuje w słowniku
łabędź
forma łabądź dla tego rzeczownika jest najbardziej poprawna i wstyd za inną formę. Google sugeruje to słowo jako błąd, a tak być nie powinno. Jeden łabądź, jednego łabędzia, wielu łabędzi itd.
chyba "wielu łabądziów"?
I "jednego łabądziego"?
oczywiście że jest słowo łabądź i aż dostaję gęsiej skórki gdy ktoś mówi łabędź, a "Czarny łabędź" to porażka, zawsze mnie uczono jeden łabądź, dwa łabędzie
Jak by Ci to powiedzieć... Ty i Twój nauczyciel jesteście w błędzie.
http://so.pwn.pl/lista.php?co=%B3ab%EAd%BC
Sami językoznawcy :)
szulmin ma rację! Takie słowo nie istnieje, a że ktoś mówi tak całe życie, to nie znaczy, że jest to poprawne :)
czy ktoś wytłumaczy mi dlaczego ja również jestem przekonany , że jedyną poprawną formą jest łabądź. skąd to się wzięło. Będę wdzięczny
Spróbuję wytłumaczyć. Na używanie przez Ciebie niepoprawnej nazwy tego pięknego ptaka wpłynęły następujące czynniki:
1. Złe wzorce wyniesione z domu.
2. Niski poziom edukacji w Twojej szkole.
3. Przeczytanie niewielkiej liczby książek.
4. Ewentualnie dysleksja, dysgrafia, dyskalkulia i dyskopatia.
Proponuję zacząć od "Brzydkiego kaczątka" J. H. Andersena.
nie obrażaj. Skoro tyle osób zna łabądź to musi być jakieś praźródło. Nie wiesz to milcz
występuje w słowniku j. pol. 1900-1925 (warszawskim), ale z jakim komentarzem??
łabądź w tym słowniku ma adnotację- gwarowy, może ktoś wie więcej o jaką gwarę chodzi. widzę również herb łabądź
Łabędź, Łabądź, jez. na Pojezierzu Iławskim (woj. warm.-mazur.) za Encyklopedią PWN. Panowie ignoranci z tego widzę, że encyklopedia przynajmiej w odniesieniu do jeziora jako 2-gą podaje nazwę łabądź.
WNIOSEK: Łabądź winien być w słowniku przynajmniej jako nazwa jeziora.
2) łabądź -gwarowe na określenie królewskiego ptaka za słownikiem warszawskim
Ta, to jeszcze dodać chełm, bo przecież jest takie miasto ;)
Durny argument. Nie lepiej przyznać się do błędu i używać przez resztę życia poprawnej formy "łabędź"?
Według słownika Poprawnej Polszczyzny PWN:
"Łabędź (nie: łabądź) m I, lm D. łabędzi"
A ja wiem skąd to się wzięło! :) Od słowa "będzie". On będzie, my będziemy, ale TY bądź. Takie moje wytłumaczenie, tak mi się skojarzyło i niech tak BĘDZIE :)
Mówi się bołądź, a nie łabądź.
taaa, łabądzie i łabędzie szanowni, trzeba wziąść :) tych nauczycieli i ich naumieć poprawnie mówić. A samczyk siokorki to sikorek? i dlaczego tak wiele ludzi mówi: "wziąść"? Czy jest tu jakaś panna do wzięścia? :)
hmmm a mały łabędź to będzie łabędek?
Nie istnieje coś takiego jak "łabędek", tak samo jak "łabądek". Więc wybacz, ale nie masz tutaj się do czego przyczepić.
A prawidłowa forma to "Łabędź".
Dzięki za wyjaśnienie, też byłam w błędzie. zaczęłam opowiadać brzydkie kaczątko córce i coś mi ta forma nie pasowała, więc sprawdziłam tutaj. Pozdrawiam Sonia
ciekawostka: gęsior, gąsior - obie, zgodnie z SJP poprawne, łabędź, łabądź - pierwsza forma poprawna, druga nie. nawet słownik w Firefoxie mi ją podkreśla gdy piszę ten tekst :).
dyskusje czy takie słowo istnieje, czy nie, są, moim zdaniem bezzasadne. słowniki tworzą ludzie, próbując usystematyzować język. jednak nasz język jest tworem żywym i tylko od nas zależy czy ta forma będzie w słownikach, czy nie :)
podsumowując, słowa nie może nie ma w słownika, ale słowo z pewnością istnieje, ponieważ używa zapewne w tej formie co najmniej kilka milionów ludzi :)
Wygląda na to, że pierwotnie mieliśmy łabędzia z "ą" w mianowniku i "ę" w przypadkach zależnych. Jako że jednak rozwój języka postępuje w kierunku eliminacji oboczności, w literackiej polszczyźnie "wygrał" łabędź, a forma łabądź będzie gwarowa, regionalna, archaiczna (niepotrzebne, skreślić - jak mawiał Tomasz Baranowski), a do tego zwalczana przez wąskich purystów. Nazwa gatunkowa to łabędź, łabądź jest ryzykowny w wypracowaniu domowym, ale nie widzę powodu, by zwalczać go w mowie potocznej. Kiedyś i tak zniknie, zostanie tylko w starej literaturze. No chyba że jakiś oszołom postanowi reformować ortografię i przeredaguje kanon lektur...
"Kiedyś i tak zniknie, zostanie tylko w starej literaturze| - obawiam się, że nie zniknie; pod. jest z "daj tę książkę', a w mowie tolerowane jest "daj tą książkę". Mimo wyjaśnień, mimo ciężkiej pracy nauczycieli, nie widzę zanikania tego zjawiska, nawet prof. Miodek uważa, że sam tak mawia poza kamerami.
"Miodek uważa, że sam tak mawia poza kamerami" - Napisał mistrz mowy polskiej ;)
Mirnal, żebyś ty był choć w połowie tak krytyczny w stosunku do siebie, jak jesteś w stosunku do ekspertów w dziedzinie języka. Nie dość, że logika w wielu twoich zdaniach kuleje, to jeszcze przeinaczasz wypowiedzi na swoją modłę, jak dziennikarzyna z brukowca. Wstyd i kpina.
Czy profesor Miodek może UWAŻAĆ, że tak mawia?
Mawia albo nie mawia, tu nie ma nic do uważania.
Dla mnie to chyba mówi się łabędź, bo nie łabądzie tylko łabędzie, a jak nawet pisze łabądź to mi się wyraz podkreśla na czerwono, a jak pisze łabędź to nie.