SJP
*
SŁOWNIK SJP

X

beherovka

nie występuje w słowniku


KOMENTARZE

leoibnhacker # 2006-09-28

Ndpl.

~gosc # 2011-06-13

Nazwa becherovka pochodzi od nazwiska Becher, więc jeśli w którymś słowniku jest napisana przez samo h, należy uznać to za błąd i wyraz STĄD wyrzucić. Tak się nawet składa, że wydawnictwo się do błędu przyznaje, vide http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=8767

~gosc # 2011-06-14

W PWN-ie już poprawili:
http://so.pwn.pl/lista.php?begin=becherovka
http://so.pwn.pl/lista.php?begin=behe

tevex # 2011-06-14

dzięki ;)

~gosc # 2011-07-10

Kiedy zgłaszałem błąd (13 czerwca br.), nie wziąłem pod uwagę "Zasad dopuszczalności słów w grach", które mówią:

"W przypadku różnej oceny poprawności wyrazu przez różne źródła przyjmujemy, że jest on poprawny, jeżeli jest dopuszczony według któregokolwiek z takich słowników".

Słowo to w postaci 'beherovka' występuje w Słowniku ortograficznym Kłosińskiej z 2004, a zatem ten "którykolwiek z takich słowników" taką postać uznaje za prawidłową.

I choćby cały świat był przeciw tej formie i uznawał ją za błędną, słownik Kłosińskiej (nie znajdujący się w Dodatku A) do spółki z Zasadami, daje wyrazowi 'beherovka' dopuszczalność w grach!

I nawet nie możecie go uznać za niepoprawny, skoro tak formułując Zasady, sami zrzekliście się prawa do uznawania form za błędne.

Nie wiem, co z tym zrobicie. Albo przywrócicie 'beherovkę' do łask, albo zmienicie Zasady. Albo pozostanie tak, jak jest, ale wtedy wszystkie Wasze zapewnienia, że "nie będziemy losowo, według własnego uznania, dodawać wyrazów ze słownika. Albo wszystkie, albo żadne" - stracą na wiarygodności.

tevex # 2011-07-10

"[...]wszystkie Wasze zapewnienia, że "nie będziemy losowo, według własnego uznania, dodawać wyrazów ze słownika. Albo wszystkie, albo żadne" - stracą na wiarygodności."
Chyba dla ciebie. Dla mnie niedodawanie oczywistych pomyłek jest oznaką używania mózgu i logicznego myślenia.
Widzę ostatnio coraz więcej tych prowokacji, a ja głupi na wszystkie odpowiadam. ;)

~gosc # 2011-07-10

Niedodawanie oczywistych pomyłek jest oznaką używania mózgu i logicznego myślenia, co do tego zgoda. Ale Kartagina zwana "Zasadami dopuszczalności słów w grach" w obecnym brzmieniu nie pozwala używać mózgu w taki sposób, ot co, i tylko o to mi chodziło w tej prowokacji. Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

~gosc # 2011-07-11

Oczywiście, że pozwala. Dopóki jesteśmy ludźmi, a nie maszynami postępującymi według sztywnego algorytmu, dopóty powinniśmy kierować się zdrowym rozsądkiem. Przerażają mnie ludzie, którzy tego nie dostrzegają. Co jesteś gotów zrobić w imię regulaminu?

P.S. Tevex, trzymaj się. Widzę jakąś nagonkę na Twoją osobę. Wakacje, urlopy i nagle wszyscy Ci mówią na co masz, a na co nie masz czasu. Rób swoje, a impertynentami się nie przejmuj.

Adam J.

~gosc # 2011-07-11

Adamie J., bardzo źle rozumiesz. Ta akcja jest wszystkim, tylko nie nagonką na Teveksa, który jest tu bardzo pozytywną postacią. Co więcej, być może właśnie jemu dostarczy dodatkowych argumentów w wewnątrzzespołowych dyskusjach o potrzebie zmiany ZDS.

A wracając do prowokacji (albo wiwisekcji), skoro ZDS "pozwala kierować się zdrowym rozsądkiem", to czemu mamy taką sytuację, że:

jedenastominutowy (dpl) vs. czterominutowy (ndpl)
niefizyk (dpl) vs. niematematyk (brak, ndpl)
ekszapaśnik (dpl) vs. ekskajakarz (brak, ndpl)


Spróbuj to przetłumaczyć na zdrowy rozsądek graczowi.
Ba, spróbuj to przetłumaczyć na zdrowy rozsądek językoznawcy!


Nie jestem gotów robić nic w imię regulaminu. Chcę pokazać, jak bardzo regulamin należy zmienić.

~gosc # 2011-07-11

Bo o co tak naprawdę chodzi w szeroko pojętych grach słownych? Żeby mieć bogaty zasób słów, żeby je poprawnie odmieniać itd.

Cnotą jest znajomość reguł języka. Wiedzieć, jak piszemy "nie-" z różnymi częściami mowy. Albo jak utworzyć imiesłów. I inne takie.

'Niefizyk' i 'ekszapaśnik' zostali dodani do słownika ortograficznego w celu przykładowym. W słowniku ortograficznym to ma sens, w słowniku do gry - nie. Żaden gigant języka nie jest w stanie przewidzieć, KTÓRE wyrazy znajdą się w tej roli. Załóżmy więc, że ktoś wykuje na blachę Polańskiego. I co? Okaże się, że dpl jest jeszcze 'eksaktor' wzięty z Wielkiego słownika ortograficzno-fleksyjnego spółki Bertelsmann-Podracki.

W ostatnich zmianach z 10 lipca wprowadzono do Słownika SJP wyraz 'niekinoman'. Nie zaglądaj na razie. Najpierw odpowiedz: dpl czy ndpl?

Przy takich ZDS gra słowna zamienia się w grę słownikowo-śledczą.

cyt. 1.: "Dopóki jesteśmy ludźmi, a nie maszynami postępującymi według sztywnego algorytmu...".

cyt. 2.: "Przerażają mnie ludzie, którzy tego nie dostrzegają".

odp.: A mnie przerażają ludzie, którzy nie dostrzegają, że ZDS jest dokładnie sztywnym algorytmem. Sztywnym do bólu. Spisywać!, nie myśleć!, nie unifikować!, nie wartościować! A przede wszystkim: nie odważyć się firmować!

I żeby nie było niedomówień, nie jestem anarchistą. Uważam, że słownik-sędzia być musi, koniecznie i bezdyskusyjnie. Ten, który jest teraz, jest o niebo lepszy niż żaden. Ale czemu posługiwać się protezą, czemu nie zrobić *słownika DO GRY* z prawdziwego zdarzenia, skoro wciąż jest na to szansa? To tak, jakbyśmy w futbol grali czymś okrągłym, co znajdziemy w pobliżu, zamiast uszyć prawdziwą piłkę.

~gosc # 2011-07-11

Hm, no dobra. Po kolei:
"Ta akcja jest wszystkim, tylko nie nagonką na Teveksa, który jest tu bardzo pozytywną postacią. Co więcej, być może właśnie jemu dostarczy dodatkowych argumentów w wewnątrzzespołowych dyskusjach o potrzebie zmiany ZDS."
Jest ewidentną nagonką, przez sposób zwracania uwagi, prywatne wycieczki i wszelkiego rodzaju obrażanie osoby tevexa. Jestem jak najbardziej za doskonaleniem sjp.pl, gdyż idea jest moim zdaniem wspaniała, ale internet stał się szambem, w którym ludzie myślą, że wszystko im wolno, a zwracanie uwagi musi być okupione cynizmem i protekcjonalnym tonem. Takie postawy trzeba tępić.

"Bo o co tak naprawdę chodzi w szeroko pojętych grach słownych? Żeby mieć bogaty zasób słów, żeby je poprawnie odmieniać itd." - to wyłącznie twoja opinia. Dla innych w grach słownych chodzi o to by wygrywać i kropka. Dla innych o coś zupełnie innego.

"Niefizyk' i 'ekszapaśnik' zostali dodani do słownika ortograficznego w celu przykładowym. W słowniku ortograficznym to ma sens, w słowniku do gry - nie. Żaden gigant języka nie jest w stanie przewidzieć, KTÓRE wyrazy znajdą się w tej roli. Załóżmy więc, że ktoś wykuje na blachę Polańskiego. I co? Okaże się, że dpl jest jeszcze 'eksaktor' wzięty z Wielkiego słownika ortograficzno-fleksyjnego spółki Bertelsmann-Podracki." - seria kiepskich i nieprzemyślanych argumentów.
a) "Żaden gigant języka nie jest w stanie przewidzieć, KTÓRE wyrazy znajdą się w tej roli" - jeśli żaden, to nie ma się co przejmować. Ustawiając takie słowo zawodnik ryzykuje, bo wie, że może go nie być, choć jest poprawnie utworzone, a jego oponent nie wie czy sprawdzić z tego samego powodu. Przecież dokładnie tak samo jest ze zdrobnieniami. Znana jest zasada ich tworzenia, ale wstawianie ich wszystkich do słownika (również tego do gry) byłoby bezsensowne. Tak jak powiedziałem - zawodnik decyduje się na ryzyko, może się opłacić, a może przypłacić kolejką - to również uroki tej gry.

"A mnie przerażają ludzie, którzy nie dostrzegają, że ZDS jest dokładnie sztywnym algorytmem. Sztywnym do bólu. Spisywać!, nie myśleć!, nie unifikować!, nie wartościować! A przede wszystkim: nie odważyć się firmować!"
Znowu błąd. KAŻDY regulamin, spis zasad jest takim algorytmem. Ale czytają i mają stosować się do niego ludzie, a nie maszyny. I nie mówię tu o omijaniu przepisów, a mądrym ich interpretowaniu.

"czemu nie zrobić *słownika DO GRY* z prawdziwego zdarzenia, skoro wciąż jest na to szansa?" - to fatalny pomysł, choć brzmi bardzo mądrze.
Odpowiedź jest prosta. Wystarczy spojrzeć na komentarze kolegów i koleżanek internautów, którzy co rusz powątpiewają (eufemizm) w istnienie niektórych słów, mimo że hasła te mają podparcie w autorytetach językowych w postaci słowników i opinii językoznawców. Wyobraź sobie co by było gdyby sygnować wszystkie hasła wyłącznie nickiem tevexa czy meg (bez poparcia słownikowego). Z całym szacunkiem dla tych dwojga, ale to oznaczałoby niekończąca się listę zażaleń, inwektyw, której nie można byłoby uciszyć w żaden sposób, bo w internecie wszyscy równi, więc "dlaczego tevex ma wstawiać wyrazy, skoro ja jestem mądrzejszy i mówię tak". Choć podobnych zażaleń jest i teraz dość wiele, to jednak daje się nad nimi zapanować. Przykład słownika do gry przyniósłby w końcu zakaz komentowania - co oznaczałoby śmierć idei.
Wolę więc słuchanie się słowników plus rozsądna ich korekta, co przecież ma już miejsce, niż odcinanie się od nich z nadzieją, że potrafimy lepiej.

"jedenastominutowy (dpl) vs. czterominutowy (ndpl)" - dlaczego nie ma w słownikach, bo jest zupełnie niepotrzebne. Znamy zasadę, a gdyby chcieć utworzyć wszystkie możliwe konstrukcje, to byłoby ich nieskończenie wiele, więc i papieru, i internetu by zabrakło. Podobnie sprawa się ma z "dwudziestoletni" vs "czterdziestoczteroletni" - ta sama sytuacja.
Ja jako gracz i osoba myśląca zupełnie to rozumiem. Chcesz tworzyć wszystkie formy? Droga wolna - ale mało w niej zdrowego rozsądku :)

niefizyk (dpl) vs. niematematyk (brak, ndpl)
ekszapaśnik (dpl) vs. ekskajakarz (brak, ndpl)

prosta sprawa- pamiętać i ryzykować. Pisałem już o tym. Tak jak pamiętać, że niektóre wyrazy gwarowe są, a innych nie ma.

"
Nie jestem gotów robić nic w imię regulaminu. Chcę pokazać, jak bardzo regulamin należy zmienić." - nic nie udowodniłeś, kolego. Może tylko to, że nie rozumiesz, że liczb naturalnych jest nieskończenie wiele. Żadnych zmian nie zaproponowałeś prócz ideowych i nieprzemyślanych pomysłów.

Adam J.

~gosc # 2011-07-11

"I nie mówię tu o omijaniu przepisów, a mądrym ich interpretowaniu."

ZDS w kwestii błędów słownikowych nie pozostawia miejsca na interpretację, a mówi wprost - "W przypadku różnej oceny poprawności wyrazu przez różne źródła przyjmujemy, że jest on poprawny, jeżeli jest dopuszczony według któregokolwiek z takich słowników.". A wystarczyłoby użyć mózgu i logicznego myślenia i opracować ZDS tak, aby nikt się nie czepiał...

A jak Adamie J. oceniasz niedodawanie przez Texeksa zgłoszonych braków ze Zgółkowej? Omijanie przepisów czy mądre ich interpretowanie?

~gosc # 2011-07-11

A: "Jest ewidentną nagonką, przez sposób zwracania uwagi, prywatne wycieczki i wszelkiego rodzaju obrażanie osoby tevexa".
X: Najwyraźniej bierzesz mnie za kogoś innego.

A: internet stał się szambem, w którym ludzie myślą, że wszystko im wolno, a zwracanie uwagi musi być okupione cynizmem i protekcjonalnym tonem. Takie postawy trzeba tępić.
X: Ostrożnie z takimi pouczeniami, bo jeszcze ktoś zauważy, że napisałeś "nic nie udowodniłeś, kolego" i zaraz zacznie się ping-pong.

A: Przykład słownika do gry przyniósłby w końcu zakaz komentowania - co oznaczałoby śmierć idei.
X: Komentarze nie byłyby gorsze niż teraz.

A (nieprotekcjonalnie): Może tylko to, że nie rozumiesz, że liczb naturalnych jest nieskończenie wiele.
X: Ale tych, które dadzą się wcisnąć w kwadrat 15x15 kratek jest już znacznie mniej.

~gosc # 2011-07-11

Dla literaków i sjp.pl najlepiej by było, gdyby Zgółkowa nie napisała żadnego słownika. Większość (nawet już dodanych) z niej haseł to moim zdaniem gnioty. Gdyby to zależało ode mnie, wywaliłbym go z ZDS-u, ale teraz jest już za późno i ta decyzja podważyłaby autorytet redaktorów. Mamy więc patową sytuację. Tevex nie łamie regulaminu, bo też nie ma w nim nic o dotrzymaniu terminów dodawania słów i priorytetach. Nie napisał przecież, że nie doda haseł ze Zgółkowej. Może się bronić argumentem, że ma inne sprawy na głowie, choć oczywiście jest to trochę zamiatanie pod dywan, ale tu większą winę ponosi - milcząca już jakiś czas - meg.

"Ostrożnie z takimi pouczeniami, bo jeszcze ktoś zauważy, że napisałeś <<nic nie udowodniłeś, kolego>> i zaraz zacznie się ping-pong." Może i rzeczywiście trochę za ostro, ale to, że nie ma w słowniku do gry czy innym nie ma wszystkich rzeczowników z przedrostkami eks-, super-, pseudo- i innych jest dla mnie oczywiste i naprawdę wątpię czy zdajesz sobie sprawę co byś tym uzyskał. Czy ta gra miałaby wtedy naprawdę większy sens? Bo mnie to trochę przypomina postulat o dopuszczenie litery 'ś' na koniec każdego wyrazu np: "zęzęś umył?"

"X: Komentarze nie byłyby gorsze niż teraz." - Mylisz się. Nie wiem od jak dawna zaglądasz na sjp.pl, ale wielokrotnie byłem świadkiem sytuacji, w której niejeden krzykacz po przeczytaniu komentarza z linkiem do słownika, poradni PWN czy czegoś równie mocnego - ucichał. Rzadko zdarzali się tacy, którzy przepraszają za swoją wcześniejszą agresję , ale przynajmniej nie zawracają już głowy redaktorom. Jasne, że są i oporni którzy nawet w obliczu braku konstruktywnych argumentów będą uparcie zarzucać niekompetencję redaktorom sjp.pl, ale tacy znajdę się zawsze, choćbyś zmieniał i dopieszczał regulamin sto razy. Według mnie, wciąż większość ludzi uznaje autorytet językoznawców i autorów słowników drukowanych. Bez tego, byłoby o wiele ciężej.
Jeśli idzie o zmiany, to proponowałbym zarzucenie dodawania komentarzy przez ludzi nie zalogowanych(np mnie), blokowanie użytkowników chamskich i łamiących tzw. netykietę oraz wstawienie pod słowami najczęściej budzącymi wątpliwości odpowiedzi na te właśnie wątpliwości. Trzeba by to zrobić w jakiś bardziej widoczny sposób niż link do FAQ-u. To zredukuje nieco liczbę komentarzy typu "Takiego słowa nie ma". Zdaję sobie sprawę, że i to nie powstrzyma rzeczonych upartych.

"A (nieprotekcjonalnie): Może tylko to, że nie rozumiesz, że liczb naturalnych jest nieskończenie wiele.
X: Ale tych, które dadzą się wcisnąć w kwadrat 15x15 kratek jest już znacznie mniej."

Przepraszam bardzo, ale o tym, że "do gry" znaczy również "mieszczący/dający się ułożyć na planszy" napisałeś dopiero teraz. Ta zmiana też nie wprowadzi niczego lepszego. Znacznie bardziej podoba mi się idea słownika "również do gry". Bo też, co na przykład ze słowami, które w formie podstawowej mają 14, a w odmianie 16 liter? Pamiętajmy, że wymiary planszy to nie jedyny problem - patrz: chichoczących. Innymi słowy, nie samą grą człowiek żyje. Wywiązało się wiele ciekawych dyskusji pod słowami niedopuszczalnymi w grze. Bądź co bądź, wielu z bywalców łączy choć jedno - pasja do języka polskiego.

Adam J.

meg # 2011-07-11

Adamie J.
Jakąż to winę mogę ponosić w związku z tym, czego naobiecywał lub nie naobiecywał tevex odnośnie "Praktycznego słownika współczesnej polszczyzny" ?:)

~gosc # 2011-07-11

1) Nie chcę wszystkich z przedrostkiem eks-. Nie chcę żadnych. Również tych, które w Polańskim czy Podrackim znalazły się dla przykładu. W słowniku niech sobie będą, ale ndpl.

2) Pełna zgoda co do tego, że wyłączenie możliwości komentowania niezalogowanym (np. mnie też) to znakomity pomysł.

3) Co znaczy "do gry", to też niejasna sprawa. Oprócz zbyt długich znajdziemy tu np. zwroty i wyrażenia opatrzone kwalifikatorem dpl (patrz: komentarze pod 'media buyer'), a z drugiej strony wyrazy z q, v czy x (patrz pod 'axel'), które zgodnie z ZDS powinny być uznane za dpl, a są ndpl (ZDS mówią tylko o niepolskich znakach diakrytycznych).

~gosc # 2011-07-11

I jeszcze: pytasz, czy zdaję sobie sprawę, co bym uzyskał dzięki (ewentualnej) możliwości poprzedzenia wszystkiego przedrostkiem 'eks-'.

Myślę, że to samo, co uzyskano, uznając 'nie-' z przymiotnikiem czy tryb przypuszczający dla czasowników (-by, -bym, -byś, -byśmy, -byście). Tamte przypadki nie przypominają Ci postulatu o dopuszczeniu 'zęzęś'?

A tak na przy okazji: co uzyskaliśmy przez to, że uznano tryb rozkazujący z -że, a co stracilibyśmy, gdyby uznano tryb rozkazujący z -żeż?

~gosc # 2011-07-11

"W słowniku niech sobie będą, ale ndpl." - a mnie się podoba, że są i znowu nie rozumiesz, co by było gdyby nie były dopuszczalne. Literaki opierają się również na pamięci. Trzeba pamiętać jakich form nie ma i już. Niedopuszczanie wyrazów z powodu - "bo słowniki nie notują wszystkich z takim przedrostkami" to naprawdę fatalny pomysł. Mam rozumieć że usuwamy(albo oznaczamy jako ndpl) czasowniki takie jak: narobić, nawalić, napieprzyć, bo w słownikach nie ma "nawyć"? To samo z za-, po-, prze-? Stary, w co ty chcesz grać? Bo niedługo to zostanie już tylko zasób słów z elementarza.

"I jeszcze: pytasz, czy zdaję sobie sprawę, co bym uzyskał dzięki (ewentualnej) możliwości poprzedzenia wszystkiego przedrostkiem 'eks-'.

Myślę, że to samo, co uzyskano, uznając 'nie-' z przymiotnikiem czy tryb przypuszczający dla czasowników (-by, -bym, -byś, -byśmy, -byście). Tamte przypadki nie przypominają Ci postulatu o dopuszczeniu 'zęzęś'?"

He, he. To znowu w drugą stronę. Przez to że mamy "nie" z przymiotnikami lub rzeczowniki odsłowne, to dobry powód by mnożyć jeszcze w nieskończoność pseudoeksrzeczowniki :)

"A tak na przy okazji: co uzyskaliśmy przez to, że uznano tryb rozkazujący z -że, a co stracilibyśmy, gdyby uznano tryb rozkazujący z -żeż?" - a można dodać, zaszkodzić nie zaszkodzi, pomóc też rzadko pomoże. Ale ani trochę mi na takiej zmianie nie zależy

Wciąż nie odpowiadasz na moje pytania. Co ze zdrobnieniami? Jedziemy po całości czy wywalamy?

Kwestię "media buyera" wyjaśnił tevex (czytaj ZDS, jeszcze dokładniej)

Na początku próbowałem podejść do tej dyskusji poważnie, ale twoje pomysły to czysta farsa. Czepiasz się dla samego czepiania. Nie wiem , czy wakacje uderzyły ci do głowy, czy przerąbałeś kilka partii w literaki, bo nie było pseudolalki. Już od kilku wpisów śmierdzisz forumowym trollem. Kolejna osoba myśląca o języku w sposób zero-jedynkowy. Albo wszystko, albo nic. Napisz może do kiedy zamierzasz okupować sjp.pl. Myślę, że zrozumienie, iż twoje pomysły tu nie przejdą nie powinno ci zająć dłużej niż tydzień? Myślisz, że wystarczy? Przykro mi to mówić, ale szkoda na ciebie klawiatury.

~gosc # 2011-07-11

"Wciąż nie odpowiadasz na moje pytania. Co ze zdrobnieniami? Jedziemy po całości czy wywalamy?".

Bo nie pytałeś, tylko stwierdzałeś. I nie życzę sobie Twoich ocen tego, jak śmierdzę.

Moja propozycja główna jest taka, by w ZDS przenieść ciężar autorytetu z fasadowych tytułów naukowych na realny Zespół SJP, który w kwestii tworzenia słownika do gier na pewno wykazałby się dużo lepszym zmysłem. Jeśliby Tevex, Meg i spółka wprowadzili tylko dziesięć rzeczowników z eks-, to na pewno miałoby to sens. Gdyby zdrobnili co piąty wyraz, na pewno miałoby to sens. Itd.

Jak postępować ze zdrobnieniami, które Cię interesują tak szczególnie? Wspomniany zespół na pewno by wiedział. A jedną z opcji jest taka, by kierować się frekwencją: jest Google, jest Narodowy Korpus Języka Polskiego. W Google robaczek ma 1,580,000, klawiaturka 211,000, a cissusik mniej niż 10. Proszę, napisz, że to farsa nie kryterium!

~gosc # 2011-07-12

He, he. A cóż to nagle za wazeliniarstwo? Problem w tym, że mimo wszystko to właśnie fasadowe tytuły naukowe (językoznawcy i autorzy słowników drukowanych) są i zawsze będą bardziej realni. Za nickami: meg i tevex może kryć się każdy. I choć ja zdaję sobie sprawę, że są to ludzie o ogromnej wiedzy w dziedzinie języka polskiego, to zrobienie ich głównym źródłem byłoby katastrofalnym błędem, choćby dlatego, że takie autorytety bardzo łatwo podważyć. Tak jak wspominałem, wielu ludzi cichnie w obliczu linku do poradni PWN, bo każdy zdaje sobie sprawę, że te "tytuły" nie spadły tym ludziom z nieba. A widzimisię dwojga redaktorów, choćby nie wiem jak kompetentnych podważyć bardzo łatwo.

"Jeśliby Tevex, Meg i spółka wprowadzili tylko dziesięć rzeczowników z eks-, to na pewno miałoby to sens. Gdyby zdrobnili co piąty wyraz, na pewno miałoby to sens. Itd." - jak im tak ufasz, to skąd kierowanego do nich pytania w stylu "jaki sens..."

Google to kolejny fatalny pomysł. "Wogóle" ma 9 milionów wystąpień, a "entuzjasta" cztery miliony. To dlaczego nie ma "wogóle" w słownikach? Większość nie ma zawsze racji. Wolę polegać na opinii grona językoznawców niż zdaniu 100000 anonimowych internautów wyszukanych w Google. Tak jak wolę przeczytać kilka recenzji filmu w poważnych pismach o kinie, a nie popatrzeć na głosowanie na filmweb.pl.

Trollu(mógłbyś się w końcu jakoś podpisać, to nie byłoby tak obcesowo), moim zdaniem trzeba Cię dołączyć do Telexpressowej Galerii Ludzi Pozytywnie Zakręconych. Od jakiegoś czasu są tam już terohak, wino, mirnal i inni. Jesteś jak letni przebój radiowy. Marny muzycznie, ale narobisz hałasu i zdobędziesz uwagę na krótką chwilę. Możesz mieć nick: umbrella (na cześć Rhianny), albo NomaNomaJej - na cześć grupy Ozone ;)

Pa
Adam J.

~gosc # 2011-07-12

Protekcjonalizm wznosisz na wyżyny, trollu Adamie J. (a co mi tam, też Cię trochę poobrażam w rewanżu; zwłaszcza że stare chińskie przysłowie mówi: nazwij przeciwnika trollem, a zaraz wszyscy będę po Twojej stronie).


A: A cóż to nagle za wazeliniarstwo?
T: Tylko nie nagłe, tylko nie nagłe!

A: jak im tak ufasz, to skąd kierowanego do nich pytania w stylu "jaki sens..."
T: Na zrozumienie, że moje pomysły tu nie przejdą, dałeś mi tydzień. Ja Tobie na zrozumienie, skąd te pytania, daję całe życie.

A: Google to kolejny fatalny pomysł.
T: Na Google powołują się wspomniani przez Ciebie ludzie o ogromnej wiedzy w dziedzinie języka polskiego (patrz: komentarze pod słowem 'ekschłopak'), a także eksperci poradni PWN. Myślisz zero-jedynkowo.

__________________

T: Bo o co tak naprawdę chodzi w szeroko pojętych grach słownych? Żeby mieć bogaty zasób słów, żeby je poprawnie odmieniać itd.
A: to wyłącznie twoja opinia (...) znowu nie rozumiesz (...) Literaki opierają się również na pamięci. Trzeba pamiętać jakich form nie ma i już.


T: Ja gardłuję za porządkiem, Ty za chaosem. Może po prostu lepiej się czujesz w chaosie, może to Twój główny atut w grze, a całe Twoje zaangażowanie to tylko obrona własnych przyzwyczajeń? Nasuwa się pytanie: przy tym Twoim, lepszym podejściu - po co to w ogóle mają być słowa?

~gosc # 2011-07-12

"Protekcjonalizm wznosisz na wyżyny, trollu Adamie J." - Pisałem już, że próbowałem podejść do twoich postulatów poważnie, ale później nie mogłem przestać się śmiać. Z tego co zauważyłem, stałeś się rozrywką nie tylko dla mnie. A trollem jesteś tylko ty i nie zabieraj sobie tego przywileju :)

"T: Na zrozumienie, że moje pomysły tu nie przejdą, dałeś mi tydzień. Ja Tobie na zrozumienie, skąd te pytania, daję całe życie."
Och, ty mój mentorze ;) Myślę, że twojej głupoty nie zrozumiem nawet na łożu śmierci. Przeceniasz moje siły.

Co do Google, naprawdę nie chce mi się już po raz czwarty tłumaczyć jak ludzie reagowaliby na takie "źródło". Językoznawcy najpierw powołują się na Korpus PWN-u, a dopiero potem mówią o wystąpieniach w Google. Niemniej, takie kryterium w dopuszczaniu słów do gry byłoby katastrofalnym błędem (powody podałem kilka postów wcześniej).

"Myślisz zero-jedynkowo" - znowu używasz słów, których nie znasz.

"Ja gardłuję za porządkiem, Ty za chaosem." - Hm, tego to już zupełnie nie kapuję. Że niby w słownikach drukowanych jest większy chaos niż w Google? Że niby wstawianie na przykład co piątego wyrazu z eks- nazywasz porządkiem?

Przypominam tylko - nadrzędnym celem każdej gry jest rozrywka, a nie edukacja.

"po co to w ogóle mają być słowa?" - mnie pytasz? Zapytaj wujka Google ;)

Mnie cieszy jak przemilczasz inne moje argumenty. Wiem, że powoli się kończysz. Nie odpowiedziałeś też co ty na to, by umieścić Cię w TGLPZ :)

Adam J.

~gosc # 2011-07-12

'argumenty'? Znowu używasz słów, których nie znasz. Poza tym, znowu mijasz się z prawdą. Chociażby w miejscu, w którym stwierdzasz, że tylko powyższy ~gość jest trollem. Zapomniałeś już, że jakieś nieleczone frustracje, połączone z nierozumieniem prostego tekstu pisanego, kazały ci mnie również określić tym mianem parę dni wcześniej?

inny ~gość

~gosc # 2011-07-12

He, he jest już coraz krócej. Kończysz się nieuchronnie :)
Rzeczywiście, chyba jesteś jakiś inny. I o tym kto się tu nie leczy, a powinien też może lepiej nie mówmy...

Sfrustrowany Adam ;)


PROSIMY PISAĆ KRÓTKO I NA TEMAT

385385 od końca