SJP
SŁOWNIK SJP

bogowie

dopuszczalne w grach (i)

bóg

1. w religiach politeistycznych: istota, osoba, zwierzę, roślina lub rzecz będące przedmiotem kultu;
2. człowiek lub przedmiot bezkrytycznie uwielbiany


KOMENTARZE:

~gosc # 2019-03-04

nie dociera do was że ja chce o dużej literze

~gosc # 2019-03-06

chcę pisać bóg, ale obawiam się dyskredytacji w środowisku i piszę Bóg
- nie chcę obrazić czyichś "uczuć religijnych", czuję dyskomfort psychiczny

~gosc # 2019-03-06

Od dużej litery nie piszemy "Bóg" z szacunku, tylko dlatego że takie są zasady ortografii. Ktoś, kto pisze od małej po to, by zamanifestować swoją niewiarę, podwójnie się ośmiesza. Raz, że taka manifestacja to dziecinada, a dwa pokazuje, że jest ignorantem, który nie zna zasad języka polskiego.

~gosc # 2019-03-07

~gosc # 2019-03-06 "nie piszemy "Bóg" z szacunku"

- a skąd wiesz co rozumiem pod słowem Bóg/bóg i dlaczego niektóre zasady ortografii mnie nie obowiązują
- przyjmując Bóg jako imię najwyższego, piszę B z dużej litery, żeby nie wywoływać takich właśnie komentarzy jak twój
- cenię sobie spokój, nie szukam zwady

~gosc # 2019-03-07

Taa, piszesz "Bóg", żeby nie wywołać TAKICH komentarzy jak jego, może jeszcze piszesz "Ambroży", żeby nie wywołać takich komentarzy...

~gosc # 2019-03-07

Ma rację. Napisanie w naszym kraju "bóg" bez określenia, że chodzi o innego boga niż Jahwe zazwyczaj uznawane jest za coś nagannego, delikatnie mówiąc.
Dla niewierzącego (autentycznie) chrześcijańskie bóstwo (i katolickie "trójbóstwo") to zwyczajny bóg jak w wielu różnych religiach.
Ale... wierzący (zabawne - nie wiedzący ale TYLKO wierzący) daliby się pokroić za to, że ich bóg istnieje.
Nawet nie o to chodzi - pokroiliby innych - i wiele razy to robili.
W imię miłościwego, "dobrego" boga...

~gosc # 2019-03-08

* a skąd wiesz co rozumiem pod słowem Bóg/bóg i dlaczego niektóre zasady ortografii mnie nie obowiązują *

Nie pisałem do Ciebie, chciałem poruszyć ogólną problematykę.

* przyjmując Bóg jako imię najwyższego, piszę B z dużej litery, żeby nie wywoływać takich właśnie komentarzy jak twój *

Może być to imię "najniższego" i niczego to nie zmienia. Imię to imię i zawsze pisze się je wielką literą. Nie szanuję ani nie lubię Mietka żula - nawet jego imię mi się nie podoba - lecz nie piszę "mietek", bo to błąd. "Bóg" jest słowem jak każde inne i to chciałem niektórym uświadomić. Demonstracje piszących od małej litery, by pokazać jacy to oni są odważni w swojej niewierze, są wszechświatowo infantylne, to tak jakbym pisał "donald tusk" albo "jarosław kaczyński", bo któregoś nie lubię (ale im narobię XD). Ponadto wynikają z niewiedzy, bo ci demonstrujący zwykle uważają, że "Bóg" pisze się od dużej litery, ponieważ to jakaś oznaka szacunku lub wiary, a oni chcą m.in. pokazać, że traktują to słowo jak inne. I tu popełniają nielogiczność, bo gdyby traktowali ten wyraz jak każdy inny, to nie wyróżnialiby go.
W podobny sposób traktuję osoby wierzące, które myślą w ten sam sposób, czyli że duża litera to "wyznanie wiary", są podobnymi ignorantami do tych manifestujących niewierzących. Jednak mimo wszystko trochę lepiej ich traktuję, bo nie popełniają błędu, nadto o wiele trudniej ich wyczuć, ponieważ piszą poprawnie, czyli niczym się nie wyróżniają.
Dodam do tego jeszcze, że pisząc na przykład o Zeusie "bóg" nie deprecjonuję tego boga, on ma swoje imię, które piszę od wielkiej litery. Tak samo nie gloryfikuję Boga monoteistycznego, pisząc "Bóg". Tylko człowiek o bardzo małym rozumku i bardzo małej wiedzy, uważa coś przeciwnego. Naturalnie każdy może kontestować zasady języka polskiego i pisać cokolwiek, jak mu się podoba. Lecz niech lamentuje z tego powodu, że inni mogą uważać go za prostaka lub dziecko, które nie zna podstawowych zasad, i w związku z tym go poprawią. Nie kieruję jednak tego tekstu do tych, którzy wiedzą, dlaczego pisze się "Bóg" i tę pisownię kontestują, pisząc "bóg"*, tylko do takich śmiesznych osiołków jak ten powyżej, który nie tylko popełnia to, o czym pisałem, lecz także majaczy o "chrześcijańskim bóstwie" i "katolickim trójbóstwie". Jakby to w każdym liczącym się chrześcijańskim wyznaniu nie występowała Trójca Święta, a w tych, które negowały lub ją negują, nie występowało właśnie coś w rodzaju wielobóstwa... Dał tym kolejny dowód na to, że ci manifestujący niewierzący, są kosmicznymi ignorantami. Dziękuję mu z całego serca za to, że się tak pięknie podłożył, bo fajnie jest "organoleptycznie" się przekonać, że miało się rację w każdym calu :P.

*uważam, że jak się manifestuje, to trzeba to robić porządnie, proponuję manifestantom pisownię "Bug", wyjdzie angielskie niepozytywnie zabarwione słowo, i o to chodzi! ;)

~gosc # 2019-03-08

«Dziękuję mu z całego serca za to, że się tak pięknie podłożył»

Cały jego komentarz to majaki. Pisze bóg po polsku, a po żydowsku Jahwe. Raz od wielkiej, raz od małej litery... Ciekawe jakby napisał arabską nazwę... To pewnie Balans, bo on jest taki mądry inaczej.

~gosc # 2019-03-08

A ilu jest Jahwe?
Czy przypadkiem nie tylu co Zeus, Posejdon, Światowid i inni?
Wiesz co to nazwa własna?
Chyba nie zaprzeczysz, że Jahwe, Adonai i Bóg chrześcijan to ta sama istota nadprzyrodzona. Logiki w tym jest niewiele. Ślepa, dogmatyczna wiara religijna wyklucza logikę.

~gosc # 2019-03-08

Co za długaśny tekst. Taki trochę bełkotliwy. Szukanie logiki tam, gdzie jest jej niewiele.
A sprawa poruszona przez jednego z pierwszych gościów jest dość oczywista.
W kraju "skażonym" religią, w zasadzie religiami chrześcijańskimi, napisanie "Bóg" od małej litery uznawane jest często za bezczelność i obrazę dla wierzących. Nie jest ważne, że realny poziom polskiej religijności jest od lat malejący.
Tej prawdziwej, zaangażowanej religijności. W odróżnieniu od tej na pokaz.
Nie ma tu co kombinować. Jeśli dobrze rozumiem słowo "atawizm" - to kwestie religijne w ujęciu psychologii społeczeństwa są właśnie atawizmem. Czymś trudnym lub wręcz niemożliwym do logicznego uzasadnienia naukowymi i potwierdzonymi faktami ale czymś, czego się broni. Jak honoru i czci.
Kwestia demonstrowania swoich poglądów (negowania religii) nie wynika z samej religii a z mentalności i nietolerancji współobywateli.
Wierzący (naprawdę czy tylko nominalnie) są w większości i korzystają z tego bardzo często w sposób "siłowy".
Na przykład - na argumenty dot. finansowania kosztów katechezy często odpowiadają - a co? Czy religia uczy czegoś złego?
Zero logiki (potrzebuję czegoś - to za to płacę. Ja a nie ktoś czy wszyscy inni też) a mnóstwo despotyzmu religijnego. No i oczywiście zakłamania. Przecież zasady religijne mówią o byciu dobrym, wyrozumiałym, o szacunku dla innych.
I tyle. Pierwszy gość ma rację.
Z bełkotem nie dyskutuję.

~gosc # 2019-03-08

Ooo, jaki bezczelny bachor, on nie będzie dyskutował z bełkotem, gdy skompromitował się do cna, pokazując, że ma zerową wiedzę i inteligencję. Teraz nie odniósł się do niczego merytorycznie i trolluje światopoglądowo. To z tobą się nie dyskutuje, "pięcioletni prowokatorze", który nie wiesz, co piszesz i o czym, a jedynym twoim motywem jest okazanie pogardy i nienawiści bliźnim. Potem możesz z perfidną satysfakcją narzekać na złych katolików, że nie nadstawili drugiego policzka.
Co za indywiduum! Jeśli robisz specjalnie prowokację i obrażasz innych, to normalne, że obrażeni zareagują.

~inny ktoś

~gosc # 2019-03-08

Ja tego Balansa rozumiem. Bozia nie obdarzyła go rozumem, to ją nienawidzi. Tylko że nie powinien okazywać tych uczuć publicznie, bo sam sobie szkodzi (jak jest bezrozumny, to nie może być inaczej).
Od dzisiaj ma przydomek BMU, jest na pewno mniej ładny od WG.

~gosc # 2019-03-08

Klasyka gatunku;-)))
Dziękuję wam albo tobie. Pięknie udowadniacie moje tezy.
Szkoda tylko, że starym zwyczajem (w takich sytuacjach) używacie standardowo przewrotnych argumentów (nielogicznych i nieprawdziwych).
Jak ktoś taki jak ja może nienawidzić czegoś, co dla mnie nie istnieje?
Nieprawda jest taka - a w którym momencie obraziłem kogokolwiek? Napisałem jakiś epitet? Proszę o cytat dopóki modek nie wyciął tekstów.
Przy okazji - nie mam prawa do okazywania uczuć czy poglądów publicznie? Bo... bo co?
Nie oczekuję odpowiedzi. Wasze reakcje "przerobiłem" już wiele razy, w swoim bezrozumie wiedziałem, że tak zareagujecie;-) Miłego dnia, nie zapomnijcie w niedzielę o liturgicznym - mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa:-))))

ogienwkuklach # 2019-03-08

To pomyłka językowa z tymi bogami. Bóg jest imieniem, nie może być więcej bogów. Takich nibybogów z pseudoreligii, gdzie jest wielobóstwo, należałoby nazywać bożkami lub lepiej, zgodnie z Pismem Świętym, bałwanami. Przykładowo - bałwan Zeus ma moc gromu.

P.S. Przeraża mnie to, że tą osobą, która pisała takie bzdury, może być pan Balans - nie uważałem go za zbytnio mądrego, ale nie sądziłem, że jest tak głupi, pan Mirnal jest od niego o wiele mądrzejszy...

~gosc # 2019-03-09

wiedza do wiary ma się nijak, bo religia opierana jest na dogmacie
albo wierzysz, albo jesteś ateistą, gorzej szatanem wyklętym z ambony, a to stygmat
ciemnota jest podstawą ślepej wiary, prasowanie mózgów wierni przechodzą na własne życzenie
atak na piszącego Bóg z małej litery jest przejawem choroby psychicznej, człowiek ograniczony nie zna pojęcia moralność, ma wyuczone kryteria

~gosc # 2019-03-09

Katolicy czują się obrażeni tym, że niewierzący nie chcą finansować ich kościoła. I reagują.
Niezłe. Poza tym katolicy są ok. Przekazują sibie nawet znak pokoju.

~gosc # 2019-03-09

Ciekawa dyskusja. Dodałbym, że równie ryzykowne jak napisanie "bóg" zamiast "Bóg" może być wspomnienie o tym, że ten "Bóg" jest bogiem Żydów, Chrystus, jego matka, apostołowie, uczniowie to również Żydzi. Wniosek, że chrześcijanie modlą się do żydowskiego Boga, do innych Żydów (Jezus, matka Jezusa) może być przyjęty z kwaśną miną u katolika, zwłaszcza polskiego, podobno kochającego Żydów.

~gosc # 2019-03-13

Do zastanowienia:
— jeśli piszesz „bóg”, jesteś niedouczony, bo tak się nie pisze (wykluczony jest przypadek zwyczajnej pomyłki)
— jeśli do tego piszesz „bóg”, ponieważ myślisz, że pisownia od wielkiej litery to przejaw wiary, jesteś podwójnym nieukiem
— jeśli myślisz i piszesz jak ww. i chcesz ostentacyjnie pokazać innym, że masz gdzieś ich wiarę, jesteś także nikczemnym idiotą lub, jeśli wolisz, zidiociałym nikczemnikiem; robisz to z nikczemnej pobudki, a sama forma jest idiotyczna
— forma jest idiotyczna, ponieważ z reguły nie napiszesz „rosuł z kóry” po to, by urazić smakoszy tej zupy
— jeśli przy tym wszystkim rozdzierasz szaty i jojczysz na to, że ktoś ci zwrócił uwagę, jesteś albo jeszcze większym idiotą, albo trollującym nikczemnikiem, ponieważ w pierwszym przypadku nie wiesz, że akcja zawsze wywołuje reakcję, w drugim zaś chciałeś wywołać określoną reakcję i z premedytacją udajesz skrzywdzonego, i robisz tych złych z innych, mimo że to ty byłeś tym złym
— jeśli tłumaczysz ww. pisownię tym, że nie jesteś wierzący i wobec tego nie okazujesz stosunku emocjonalnego do omawianego słowa, to oprócz tego, że jesteś nieukiem (co było już ujęte w drugim punkcie), jesteś kłamcą, ponieważ okazujesz, tylko że negatywny; jeśli jednak szczerze wierzysz w to, że nie okazujesz, jesteś idiotą tak wielkim, że większym być już nie można (tego przypadku jednak raczej nie biorę w rachubę)
— jeśli poza tym w powyższym wyjaśnieniu zaznaczasz, że nikogo nie obraziłeś lub nie chciałeś obrazić, pomimo tego że to było twoim celem, jesteś także tchórzem; obrażaj z otwartą przyłbicą
— jeśli myślisz, że to wszystko było bardzo sprytne i wszyscy wkoło się na to nabiorą, jesteś bezinteligenciem
— jeśli sądzisz, że poza obrażeniem paru osób coś na tym dla siebie ugrasz, jesteś niedorozwinięty, u osób w miarę mądrych nie zyskasz uznania, możesz za to stracić w ich oczach
— jeśli uważasz, że wykazujesz się bohaterstwem i wyjątkowością, całkowicie się mylisz, jesteś sztampowy, takich „bohaterów” jak ty jest wielu
— jeśli ponadto myślisz, że tylko osoba wierząca może zwrócić uwagę na twój ordynarny błąd i klepiesz jak mantrę: „fanatycy religijni mnie biją!”, jesteś idiotą pozbawionym wyobraźni
— jeśli uważasz, że zwrócenie ci uwagi na błąd, to atak na ciebie, jesteś paranoikiem; przecież może się zdarzyć, że ktoś z troski chce cię tylko oświecić
— odrębnym przypadkiem jest taki (chyba tylko teoretycznym), gdy piszesz „bóg” — mimo że wiesz, jak i dlaczego się pisze — bez konkretnego powodu, jesteś wtedy nieprzystosowanym do życia w społeczeństwie dziwadłem.

Podsumowując — łącząc ze sobą wszystkie wspólne punkty zbioru, w jednym z najgorszych przypadków możesz być: podwójnym nieukiem, podwójnym nikczemnikiem, podwójnym idiotą, pozbawiony wyobraźni, bezinteligenciem, sztampowy, tchórzem, kłamcą i paranoikiem.
Pomyśl, czy chcesz mieć tyle złych cech. Jeśli sądzisz, że mimo wszystko nie jesteś taki, pomyśl nad tym, czy chcesz, aby cię za takiego uważano. I uważaj, tak mogą pomyśleć o tobie nawet ludzie ci życzliwi albo przynajmniej mający do ciebie stosunek neutralny.

Uwaga: w zasadzie wszystkie rzeczowniki możesz pisać od wielkiej litery, ale od małej już nie!

~gosc # 2019-03-14

Amen. <Znak pokoju>.

Rekomenduję pod rozwagę fragment jednej z wypowiedzi (nie mojej):

"...atak na piszącego Bóg z małej litery jest przejawem choroby psychicznej, człowiek ograniczony nie zna pojęcia moralność, ma wyuczone kryteria..."

Zbiór inwektyw w miarę imponujący ale trochę jednostajnie miarowy jak stukot kół pociągu.
Nikczemnik, idiota, tchórz, nikczemnik, idiota, tchórz, nikczemnik... etc.

~gosc # 2019-03-14

Naliczyłem ok. 30 epitetów i zbitek inwektyw.
Lanie wody masz opanowane. Manipulowanie też.
Co chcesz wykazać? Mniej więcej wiem. Dlaczego?
Odpowiedź może być trudna, pewnie chodzi o odegranie się za coś z przeszłości.

Amen.

~gosc # 2019-03-14

a jak napiszesz bogowie w przenośni o decydentach, przykład:
- bogowie z filmu o tym tytule to lekarze, ludzie od których w danej chwili zależy nasz los
- bogowie X,Y,Z, samorządowcy korzystając z władzy rządzą w klice jak mafia na naszą szkodę,
czy w tym przypadku wskazana jest duża litera, moim skromnym zdaniem nie

~gosc # 2019-03-15

Tu bardziej chodzi o pojęcie pojedynczego boga/Boga.
Automatycznie w naszym kraju kojarzonym z konkretną religią.
Trochę to dziwaczne i zawiłe. Wywodzi się z tego zasada jakoby ortograficzna choć z czystą ortografią nie ma ona nic lub bardzo mało wspólnego.
To po prostu jeden z przejawów wpływu dominacji religii nawet na ortografię.
Innymi słowy zaprzeczenie fasadowej i sztucznej zasady rozdziału ołtarza od tronu.

~gosc # 2019-03-15

Do osoby piszącej "Amen"!
Na złodzieju czapka gore...

~gosc # 2019-03-15

Coś ci ukradłem? Jeśli tak, to co ukradłem?
Moje odczucia są raczej odmienne. To ja jestem okradany.
Przez tych, co to szczycą się dekalogiem i wieloma innymi wartościami (miłosierdzie, wybaczanie, ogólna dobroć, uczciwość...).
To nie "jojczenie". To sprawdzalny fakt. Tyle, że traktowany przez kradnącego zgodnie ze złodziejską zasadą: To nie moja ręka!

~gosc # 2019-03-15

"To po prostu jeden z przejawów wpływu dominacji religii nawet na ortografię.
Innymi słowy zaprzeczenie fasadowej i sztucznej zasady rozdziału ołtarza od tronu".

Kocopoły. Pisownia imienia "Jahwe", tłumaczonego jako "Jestem-Który-Jestem", ma dla mnie mniejsze uzasadnienie ortograficzne, bo dlaczego miałbym pisać "jestem, który jestem" dużą literą? A co z tutaj wspominanym zastępczym "Adonai" (Pan) i w końcu "Elohim" (Bóg) i "Allah" (także Bóg), można pisać małą literą, hę?
Ponadto jeżeli ktoś pisze: "Bóg", "Jahwe", "Adonai", "Elohim", "Allah" w zależności od widzimisię małą lub dużą literą, to prawdopodobnie ma coś nie tak z kiepełą, bo pisanie imienia - lub zastępczego imienia, co na jedno wychodzi - tego samego najwyższego bytu jest bez sensu. Naturalnie innym wyjaśniem tego kuriozum jest alergia na którąś z wielkich religii, jednak brak logiki pozostaje. Wniosek może być tylko jeden: tak piszący nie mogą być mądrzy.
Na marginesie dodam, że deprecjonowanie uzusu jako słabego - lub żadnego - uzasadnienia ortograficznego, to astronomiczny absurd. Praktycznie cały język ukształtował się na podstawie zwyczaju.

~gosc # 2019-03-15

"Moje odczucia są raczej odmienne. To ja jestem okradany (...)".

Aha, to wszystko wyjaśnia. Uważam, że "źli koledzy chrześcijanie" zabrali mi wiaderko, to na złość im będę pisał "bóg". Inaczej mówiąc: na złość babci odmrożę sobie uszy*. Istna piaskownica! :D

*bo to nieważne, że piszę błędnie i wychodzę na co najmniej ćwierćinteligenta

~gosc # 2019-03-15

To, co napisał gość, że pisownia wielką literą słowa, o którym dyskutujemy, to zaprzeczenie rozdziału ołtarza od tronu, bardzo mu się udało. Jest wybitnie przekomiczne, równie uprawnione byłoby postulowanie usunięcia krzyży z flag państw skandynawskich (i innych), a może nawet usunięcie skrzyżowań (^▽^)

~gosc # 2019-03-15

Ale co to ma do rzeczy. Proszę zerknąć na początek dyskursu.
Mój pierwszy wpis jest szósty z kolei i nie jestem tym, który chce coś zademonstrować pisaniem "bóg" zamiast "Bóg" w rozumieniu - bóstwo chrześcijańskie.
Pisanie anonimowe odnosi takie skutki.
Reasumując - rozumiem tych, którzy chcą odreagować swoje frustracje, swoje poczucie "gorszości" w kraju tzw. katolickim.
Wiele tekstów poniżej bardzo skutecznie wykazuje to, że część większości społeczeństwa polskiego (ta katolicka) nie szanuje niewierzących współobywateli czy może raczej ich niewiary mimo, że konstytucja (preambuła) zawiera akapit:
"...my, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej,
zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i NIE PODZIELAJĄCY TEJ WIARY..."

Materia dominacji religijnej w wielu dziedzinach życia (niereligijnego) jest delikatnej natury, jest specyficznym tabu kulturowym.
Podam przykład z życia - przed laty kilku posłów chyłkiem, nocą zawiesiło krzyż w sali sejmowej. Wbrew zasadom, regulaminowi sejmu, prawu, zwykłej przyzwoitości.
Wszyscy to wiedzą. Ale... nie sądzę, że znajdzie się ktoś, kto ten krzyż zdejmie. Bo to byłby koniec jego kariery. Samoskazanie się na banicję.
I w takim kraju, z takimi ograniczeniami ci, którzy sprzeciwiają się jawnej niesprawiedliwości co mogą? Mogą co najwyżej pozwolić sobie na niewiele wnoszące demonstracje w pisowni słowa "bóg".
Co nie oznacza, że są idiotami, nikczemnikami, tchórzami, analfabetami etc. Ci którzy "rzygają" tymi epitetami chcą chyba zagłuszyć swoje sumienia.
Raz to napisałem, napiszę jeszcze raz i jaśniej:
- do ataków takich, jakie znajdziemy wyżej jestem przyzwyczajony, uważam je za standardowe i za dowód mojej tezy o głębokim poziomie zakłamania części wierzących.
- nie wszyscy katolicy są tacy betonowi w poglądach i tacy agresywni. Spora ich część, może nawet większość daje do zrozumienia, że wiedzą o tym, że ich instytucja religijna przegina, zwłaszcza w sprawach finansowych ale oni nie mają nic do powiedzenia. Między nimi a ich duchownymi i hierarchami w temacie dialogu jest przepaść głębsza niż kanion Kolorado.

Aha - jeszcze jedno - gdyby chrześcijanie używali nazwy/imienia swego bóstwa innej niż ogólna nazwa "bóg" - nie byłoby tej idiotycznej miejscami dyskusji.
Odpowiedź na pytanie - dlaczego unikają stosowania takiego nazewnictwa (przecież istnieje) - to temat zupełnie innej natury - teologiczny i chyba na komentach SJP nie da rady go rozstrzygnąć.

~gosc # 2019-03-15

"... Jest wybitnie przekomiczne, równie uprawnione byłoby postulowanie usunięcia krzyży z flag państw skandynawskich (i innych), a może nawet usunięcie skrzyżowań (^▽^)..."

To twoje chyba "chore" dywagacje a z pewnością horrendalna nadinterpretacja moich słów. To też charakterystyczne.
Państwa skandynawskie (i inne), ich herby czy flagi mnie nie interesują. Nawet gdyby na polskiej fladze był symbol krzyża - uszanowałbym to.
Jednakże urzędy państwowe powinny być wolne od wszelkich symboli religijnych, jeśli już o tym mowa. Również szkoły publiczne (poza salami nauczania religii). Szkoły niepubliczne - mają wolny wybór. Są finansowane w większości nie z budżetowych pieniędzy - o ich charakterze decydują donatorzy.
Symbolika krzyża w tzw. przestrzeni publicznej - pomniki, kapliczki przydrożne, cmentarze zupełnie mi nie przeszkadzają. To historia narodu, państwa, prawo do wyznawania religii przez obywateli - a więc krzyż nagrobkowy na grobie zmarłego wierzącego to naturalna rzecz.
Widzisz coś jeszcze przekomicznego? Manipulatorze?
Chętnie przeczytałbym jakieś rzeczowe i merytoryczne wypowiedzi a nie steki wymysłów i kłamliwych treści.

~gosc # 2019-03-18

Nie wiem jak komuś może przeszkadzać pisanie Bóg, Niemcy piszą Führer o Hitlerze i się chyba nie przejmują...

~gosc # 2019-03-18

Nie łapiesz gościu - o co chodzi.
Nie ma w jęz. niem. Fuhrera i innych fuhrerów.
A w polskim mamy boga Boga i wielu innych bogów, np. Zeusa, Aresa, Ra, Thora i wielu innych.
Czytaj uważniej.

~gosc # 2019-03-18

Nie wiem jak komuś może przeszkadzać pisanie bóg, w tak wielu źródłach literackich, podręcznikach to słowo występuje - bóg Manitou, bóg Ozyrys i inni.
Czy ktoś widział kiedyś któregoś z tych i innych bogów?

~gosc # 2019-03-18

Porównanie z Hitlerem bardzo trafne.
Bardzo.

~gosc # 2019-03-19

Niemcy wszystkie rzeczowniki pisują wielkimi

~gosc # 2019-03-19

*Nie ma w jęz. niem. Fuhrera i innych fuhrerów.*

https://pl.wiktionary.org/wiki/F%C3%BChrer
Naturalnie, że mamy. To zwykłe słowo, które m.in. jest tytułem Hitlera. Ponadto w SS było pełno führerów, np. Sturmbannführer Hermann Brunner (awansowany ze stopnia Hauptsturmführera) :P.

*Nie wiem jak komuś może przeszkadzać pisanie bóg, w tak wielu źródłach literackich, podręcznikach to słowo występuje - bóg Manitou, bóg Ozyrys i inni.*

A komuś przeszkadza, bo ja nie zauważyłem?

Komentarze wyłączone.