SJP
SŁOWNIK SJP

X

boja

dopuszczalne w grach (i)

boja

pływający znak nawigacyjny; pława

boja

dopuszczalne w grach (i)

boj

1. chłopiec hotelowy; boy;
2. potocznie, żartobliwie: strach; zwykle w zwrocie "mieć boja" - bać się; mieć stracha, mieć mojra

POWIĄZANE HASŁA:


KOMENTARZE:

koralgorka # 2003-09-25

co to jest? do cholery ;)

~gosc # 2003-09-25

do cholery...boje pływaja np. w morzu :-) Wydzielają strefy bezpieczenstwa dla nieumiejacych i umiejacych plywac :-)

groszek0zielony # 2003-09-25

haha - piękne wyjaśnienie - tak trzymaj:)

karolsi # 2007-03-16

Boja - bojo ( boisko ) :)

~gosc # 2008-04-11

W slangu- topielec

mirnal # 2014-03-10

Gdyby statki i samoloty miały specjalne boje zamocowane poprzez nawiniętą linkę do kadłuba, to w przypadku zatonięcia boja unosiłaby się nad miejscem tragedii i nie trzeba byłoby wydawać milionów dolarów na poszukiwania wraków...

~gosc # 2014-09-09

mirnal żeby to było takie proste... radiopława jest samospływająca, to samo tratwy ratunkowe i co? nawet tego nie znajdują na powierzchni. ocean jest po prostu ogromny :)

~gosc # 2019-05-15

stawa

mirnal # 2020-06-19

Sądzę, że gdyby samolot Malaysia Airlines 370 zag. 8 marca 2014 miał na lince radioboję, to już dawno by go zlokalizowano i zaoszczędzono by miliony dolarów na poszukiwania.

~gosc # 2020-06-22

Jakiej długości ta linka miałaby być?

mirnal # 2020-06-24

Średnia głębokość O. Indyjskiego to ok. 4 km, maks. ok. 7 km; powiedzmy L=6,5 km. Ile waży cienka superwytrzymała linka o L=1000 m?

"23 czerwca nad jeziorem Garda we włoskim Campione del Garda doszło do tragedii. 45-letni płetwonurek z Polski wyznaczył sobie cel. Chciał zejść na głębokość ok. 70 metrów w jeziorze, którego głębokość to 346 metrów".
Gdyby miał boję, to pewnie by uratowano Polaka.

mirnal # 2020-06-24

Mogłoby być (zamiast boi na lince) kilka bojek, które byłyby wypuszczane z wraku z dna morza co dobę, a które po wynurzeniu wysyłałyby sygnały radiowe, telefoniczne, świetlne i/lub czort wie jakie - mamy XXI w. i sputniki na orbitach.

mirnal # 2020-06-24

Żyłki wędkarskie syntetyczne - średnica 0,4mm do łowienia ryb 25 kg. Gęstość (masa właściwa) dla plastyków to ok. 1000 kg/m3, czyli 1 km takiej linki ma masę ok. 1/8 kg, czyli 8 km linki miałoby masę ok. 1 kg. 2 razy grubsza linka miałaby masę 4 kg, ale wytrzymywałaby 100 kg.

mirnal # 2020-06-25

Obecnie są systemy lokalizujące położenie obiektu z dokładnością do paru metrów lub nawet metra. Gdyby malezyjski samolot miał bojkę z nawigacją GPS, to ostatnia lokalizacja byłaby położeniem samolotu w momencie uderzenia samolotu w wodę i po zatonięciu wraku wypłynęłaby boja z zapisem tego położenia. Nawet gdyby znaleziono ją setki mil od miejsca katastrofy, to zapis byłby jednoznaczny.

~gosc # 2020-06-25

"...Gdyby miał boję, to pewnie by uratowano Polaka...."
No i zapomniałeś napisać, że z taką boją byłoby mu łatwiej schodzić coraz niżej. Byczysko z niego, równie dobrze mógłby doczepić do siebie napompowane balony (żeby go uratowały) - dzielnie wtedy zanurzałby się w głąb jeziora.
Jak już coś palniesz...

mirnal # 2020-06-25

Boje są rozmaitej wielkości; tu wielkości piłeczki np. do tenisa.

~gosc # 2020-06-26

Porównujesz wyporność w wodzie i w powietrzu? A do tego helikopter, który nie działa na zasadzie wyporu.
Boja o wielkości piłeczki wynurzy się nawet z dużej głębokości.
Pływacy, kiedy biją rekordy, np. przepłynięcie kanałów itp. towarzysza całe asysty. Jak sądzisz - dlaczego?

~gosc # 2020-06-26

Niczego nie porównuję. Nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.
Uzasadniam durnotę wypowiedzi w rodzaju - "że ktoś tam by się uratował gdyby wąż czerpał powietrze, komin był ratunkowy itp.".
Wartość wielu tzw. osiągnięć "sportowych" czy wyczynowych w rodzaju "pierwsze zimowe wejście ścianą X na K-2" zasadza się na tym, że nie stosuje się przesady w asekuracji.
Bo taki śmiałek chce coś sobie i światu udowodnić - że nie boi się, że potrafi coś, czego nie potrafi większość albo, że ryzykuje tak, jak większość nie jest w stanie zaryzykować. Niejednokrotnie są to działania podejmowane w pojedynkę - sam/sama z przyrodą, aurą, trudnościami, strachem. Wtedy takie przedsięwzięcie ma wartość (o ile uda się).
Nie podpieraj się wybiórczymi przykładami w rodzaju - na stadionie lekkoatletycznym w pogotowiu są wszelkie służby medyczne.
To całkiem inna kategoria działań - wręcz wymagająca świateł jupiterów, publiczności, kamer i rozgłosu live.
To manipulacja. Dobrze ci znana i często stosowana.

~gosc # 2020-06-27

To po co mieszasz wodę z powietrzem?

"Gdyby samolot Malaysia Airlines 370 zag. 8 marca 2014 miał na lince radioboję, to już dawno by go zlokalizowano i zaoszczędzono by miliony dolarów na poszukiwania".
Zdanie prawdziwe czy fałszywe?

~gosc # 2020-06-27

"Bo taki śmiałek chce coś sobie i światu udowodnić - że nie boi się, że potrafi coś, czego nie potrafi większość albo, że ryzykuje tak, jak większość nie jest w stanie zaryzykować".
Tyle że ten śmiałek udał się tam ze swoją mamą, a jeśli była mama, to pewnie inne też osoby i one wszystkie były świadkiem tragedii. Gdyby nurek miał przytroczoną pławkę lub inny sposób przekazywania informacji, to...

~gosc # 2020-06-29

Wtrącę się - a na jakiej podstawie twierdzenie o "innych osobach poza mamą nurka"?
Artykuł Onetu jest króciutki i nic nie wspomina o nich.
Poza tym - czy ty kiedyś przestaniesz tańczyć na grobami i ciałami ofiar katastrof i wypadków?
Albo inaczej - może kiedyś moderatorzy komentów zauważą ohydność takich tekstów...

~gosc # 2020-06-29

"z taką boją byłoby mu łatwiej schodzić coraz niżej"
ze sztywną boją o wyważonej wyporności schodzi się całkiem sympatycznie - ani nie ciągnie do dołu, ani do góry. Waży tyle ile wypiera.

~gosc # 2020-06-29

"To po co mieszasz wodę z powietrzem?"
Nie mieszam. Ty to robisz. We wpisie zaczynającym się "Średnia głębokość O. Indyjskiego...".
Nie rozumiesz lub nie chcesz zrozumieć mojego przesłania dot. bicia rekordów w nurkowaniu, wspinaczce i wielu innych dyscyplinach.
Zaraz pewnie napiszesz coś o Wandzie Rutkiewicz - że gdyby miała "coś" to nie zginęłaby albo znaleziono by jej ciało.

Co do samolotu - nie brnij w kolejny absurd. Węży powietrznych nie potrafisz obronić i znów piszesz farmazony.
Z programów "Katastrofa w przestworzach" jasno wynika to, że kiedy wielotonowy samolot wali się z prędkością kilkuset km/h do morza/oceanu - rozpada się na setki jeśli nie tysiące różnej wielkości fragmentów.
Sugerujesz, że jakiś autonomiczny moduł z tą super żyłką, boją lub bojami, własnym źródłem zasilania lub mechanizmem inicjującym wyrzucenie boi ostanie się jako jedyna działająca część samolotu?
Inna kwestia - o ile na kołowrotku wędki mamy 50 m żyłki - to jakiej wielkości kołowrotek musiałby być dla 6.000, 8.000 m?
100 - 150 razy większy?
Jeszcze inna sprawa - statystycznie wielokrotnie więcej osób ginie w "zwykłych" wypadkach samochodowych niż lotniczych w tym samym okresie czasu.
Na koniec perełka - chcesz dać do zrozumienia, że w biurach konstrukcyjnych przedsiębiorstw lotniczych/stoczniowych pracują za niemałe pieniądze debile? Niezdolne do wpadnięcia na genialnie prosty pomysł internauty mirnala. Taki masz cel?

Tekścik: "...a jeśli była mama, to pewnie inne też osoby i one wszystkie były świadkiem tragedii..." - jest cudnej urody. Kłamstwo pomieszane z manipulacją. Błędów składniowych nie czepiam się. Może są zamierzone?

~gosc # 2020-06-30

"Zaraz pewnie napiszesz coś o Wandzie Rutkiewicz - że gdyby miała "coś" to nie zginęłaby albo znaleziono by jej ciało"
W tamtych latach nie było racjonalnych pomysłów na odnalezienie. Gdyby były, to uznalibyśmy, że nie dochowano procedur. A jeśli się mylę, to podaj jakiś pomysł, który by pomógł zlokalizować p. Wandę.

~gosc # 2020-06-30

Nie sądziłem, że rzeczywiście poruszysz ten temat...
Ignoruję to - uważam za wysoce niestosowne, wręcz obrzydliwe żerowanie i zaspokajanie chyba chorych ambicji na tragicznych wydarzeniach.
Rozumiem ten wpis jako zwykłą, znaną dość dobrze tutaj - taktyczną zagrywkę mającą "przykryć" chyba nieszczęśliwą i niewygodną dla autora kwestię:
"...a jeśli była mama, to pewnie inne też osoby i one wszystkie były świadkiem tragedii...".
Proponuję - ogranicz się raczej do wyjaśnienia tej "zagadki" umysłowej.
Czytałem ten artykulik onetowski kilka razy i nie znajduję w nim żadnej przesłanki ani jej śladu do wysnuwania takich tez.

~gosc # 2020-07-01

"wręcz obrzydliwe żerowanie i zaspokajanie chyba chorych ambicji na tragicznych wydarzeniach"
racja, żerowanie na śmierci p. Wandy jest obrzydliwe!

mirnal # 2020-07-01

Należałoby przystosować jedno lub więcej kół samolotu do funkcji boi. Po katastrofie koło wynurzałoby się na lince i nadawałoby sygnał do satelitów. Gdyby okazało się, że linka jest zbyt krótka (a dłuższe uznano by za zbyt ciężkie), to koło odrywałoby się i unosiło swobodnie zdradzając, że wrak leży nieopodal, co zawęziłoby obszar poszukiwań. Ponadto z wraku co dobę wynurzałyby się sygnalizatory wielkości piłeczki tenisowej.

~gosc # 2020-07-01

Co z tymi świadkami utonięcia płetwonurka???
Nie "zakrzykuj" tematu pierdaczeniem o kole.

~gosc # 2020-07-01

Tak od niechcenia - przyjmując w sposób oczywisty, że koła samolotu wraz z podwoziami mają być piekielnie wytrzymałe (bo w końcu muszą wytrzymać mechanicznie setki przyziemień wielotonowej masy na płycie lotniska), solidnie zamontowane, opony z gęstej i pewnie niecienkiej gumy - twierdzisz, "Wynalasco", że jednocześnie muszą być lekkie (żeby nie tonęły), zamontowane jakoś tak sprytnie żeby koło samo wypięło się z przegubu (nie znam nazwy tego elementu, który chowa się wraz z kołem we wnętrzu samolotu po wystartowaniu) setki lub tysiące metrów pod wodą, w warunkach ogromnego ciśnienia zewnętrznego.
No i z twego "fachowego" wywodu wynika, że samemu kołu muszą towarzyszyć jakieś poboczne moduły "analizujące" długość linki i inne - powodujące odłączanie linki.
Cały ten "system" musiałby w nienaruszonym "zdrowiu" przetrwać megasilne pierdylnięcie samolotu o powierzchnię wody.
Ponadto we wraku musiałby uchować się całkowicie sprawny i długodziałający moduł wyrzucania "piłeczek tenisowych".
Oczywiście za chwilę skwitujesz to tak - te systemy musiałyby być mądrze zaprojektowane z super nowoczesnych materiałów, bo przecież skoro samolot kosztuje setki milionów dolarów to czymże jest dodatkowa kwota jeszcze jednego miliona?
Ty puknij się w główkę. Nałóż może na nią (głowa) jakiś "komin mądrości".
Kolejny raz pytam - co z tymi świadkami utonięcia płetwonurka?

mirnal # 2020-07-01

Pytanie - czy koło po odpadnięciu od podwozia tonie czy pływa. Nieistotna jest jego masa, lecz jego pływalność. Jeśli drzwi są zrobione jako podwójne poszycie, to również mogą pływać i tylko kwestia odpadnięcia od wraku. Niech pływa cokolwiek - w omawianym wypadku niczego mądrego nie wyłowiono, a gdyby pływał choć jeden element samolotu wysyłający sygnał...

~gosc # 2020-07-01

Przestań wreszcie pouczać nie wiadomo kogo. Napisz do The Boeing Company - dostaniesz parę milionów dolars na start za jakże cenną uwagę.
Zapłaczą się z żalu - że też nie zatrudnili Mr Nalezińskiego.
Gdybyś dokładnie oglądał ten odcinek "K w p" - powinieneś zapamiętać to, że wspomniano o wersji katastrofy samolotu gdzieś w niezbyt dostępnej dżungli.

Kolejny raz pytam - co z tymi świadkami utonięcia płetwonurka?

~gosc # 2020-07-02

Kolejny raz pytam - co z tymi świadkami utonięcia płetwonurka?

Podobno utonęli i poszukują.