SJP
SŁOWNIK SJP

naorać

dopuszczalne w grach (i)

naorać

1. orząc, nanieść na coś ziemię;
2. naorać się:
a) orząc, zmęczyć się;
b) potocznie: spędzić dużo czasu na ciężkiej pracy; naharować się;
c) potocznie: upić się; nachlać się, narąbać się, nawalić się


KOMENTARZE:

~gosc # 2009-01-06

naorać - np podczas orki naorać zięmię - wyrównać nieruwności

hulanka # 2011-07-07

Tak jak narobić, powinno być też naorać, bo się ktoś napracował orząc.

~gosc # 2011-07-07

"Naorać" jest dobrym słowem, tylko nie do literaków. W literakach nie liczy się, czy słowo ma sens, tylko czy jest w tutejszym słowniku. Czy powinno być, to rzecz dyskusyjna. Ja też uważam, że powinno, ale zawiadowców www.sjp.pl raczej nie przekonamy, bo tutaj dużą estymą darzy się wysoce kontrowersyjny słownik Zgółkowej (z którego łyknięto np. "supersłonia" czy "retrodziwoląga"), a nie uznaje "Słownika języka polskiego" pod red. Witolda Doroszewskiego, w którym "naorać" występuje, zarówno z "się", jak i samo. Jeśli nawet kiedyś jakimś cudem "naorać" zostanie tu dopisane, to w rubryce występowanie będzie mieć "Google/uzus", a na pewno nie "Doroszewski".

W zasadzie "na-" możesz przyłączyć do większości czasowników, których tutaj z tą cząstką nie ma. Możesz się naplażować, narymować, naflambirować, naoktrojować itd. Wszystko to jest poprawne, tylko nie ma w słowniku. I trzeba się z tym pogodzić, bo lepszym rozwiązaniem jest, by w grach używać wyrazów z jednej dla wszystkich i pięknie weryfikowalnej puli, niż pozostawianie decyzji dwóm przeciwnikom. Wiedza, co w tutejszym słowniku jest, a czego nie ma, to też element gry!

tevex # 2011-07-07

"tutaj dużą estymą darzy się wysoce kontrowersyjny słownik Zgółkowej"

"Jeśli nawet kiedyś jakimś cudem "naorać" zostanie tu dopisane, to w rubryce występowanie będzie mieć "Google/uzus", a na pewno nie "Doroszewski"."

Odpowiedź na temat, tylko szkoda, że w stylu Moniki Olejnik.

~gosc # 2011-07-07

Szukanie w Google słów ze Zgółkowej, np. 'transplanetarianin' albo 'mikrohalucynacja', to niezapomniane przeżycie. Jeśli odrzucić wyniki zaczynające się na http://www.sjp.pl, to pozostają już tylko generowane bełkoty typu "Czerymoja jazgarzowy wielotematyczny zoochlorella Wąglikowice wibrograf turbulentny powyrastać transplanetarianin diploid szyk Krzanowski". Próba znalezienia strony, na której użyto tych wyrazów w ich znaczeniu, jest z góry skazana na porażkę. Wspomniany wyżej 'retrodziwoląg' nie załapał się nawet do generowanych bełkotów. Wszystkie te wyrazy w Słowniku SJP.pl są nie tylko uwzględnione, ale dopuszczalne w grach! Nie wiem, za jakie grzechy kilka słowników wrzuciliście do "Dodatku A", ale jeśli już musi on istnieć, to miejsce Zgółkowej powinno być właśnie w nim.

Zresztą cała idea, by źródło albo w całości uwzględniać, albo w całości odrzucać, jest niedobra. Moglibyście przeredagować zasady dopuszczalności słów w grach i zweryfikować negatywnie to, co jest w Zgółkowej mikrohalucynacją, a pozytywnie to, co w Doroszewskim jest dobre. Wasze zasady dopuszczalności i tak są tylko sztuką dla sztuki i nikogo poza Wami nie interesują, bo dla gracza liczy się tylko jedno: jest dopuszczalne albo nie. Nikt się nie zastanawia nad tym, czy słowo znaleźliście w Zgółkowej, Podrackim, Markowskim czy Karpowiczu, których zwykły gracz i zjadacz chleba i tak nigdy w życiu na oczy nie widział. Macie możliwość zrobić coś naprawdę sensownego (przecież obecnych zasad nikt Wam nie narzuca, w każdej chwili możecie ustanowić inne!), a wybieracie działanie po linii najmniejszego oporu.

tevex # 2011-07-07

Działamy najrozsądniej, nie będziemy losowo, według własnego uznania, dodawać wyrazów ze słownika. Albo wszystkie, albo żadne. Gdyby ktoś spytał się, czemu wyraz A jest dopuszczalny, a wyraz B nie, to pozostanie odpowiedź, że to widzimisię redaktora...
Nie ma nic złego w wyrazie notowanym w słowniku, a niewyszukiwanym przez Google, dopóki jest poprawny gramatycznie. Każdy słownik zawiera takie słowa.
Nikt nie każe graczom wiedzieć, w jakim słowniku występuje dane słowo, ale przed rozpoczęciem gry wypadałoby zapoznać się z bardziej egzotycznymi pozycjami, czytając np. poradniki Koalara ;).

~gosc # 2011-07-07

A czym się różni "według własnego uznania" od "według uznania pani Zgółkowej"? Przecież to taka sama loteria. Jedno naprawdę nie jest gorsze od drugiego, a jedyne, co Wam się może w tym podobać, to zrzucenie odpowiedzialności, jeśli to rozumiesz przez "najrozsądniej". Poza tym już samo uznawanie Zgółkowej i nieuznawanie Doroszewskiego jest najlepszym okazem widzimisięcia leżącego u samiuchnych podstaw.

~gosc # 2011-07-07

"Działamy najrozsądniej, nie będziemy losowo, według własnego uznania, dodawać wyrazów ze słownika. Albo wszystkie, albo żadne."

To napisał Tevex, który dotąd nie dodał X słów zgłoszonych ze Zgółkowej, bo Mu się nie podobały. Oficjalnie - nie ma tych tomów.

tevex # 2011-07-08

pierwszy ~gość:
Tym, że autorzy słowników mają stopnie i tytuły naukowe, są specjalistami w swojej dziedzinie. Ludzie bardziej ufają autorytetom. Doroszewski jest uznawany, tyle że wyłącznie SPP, gdyż SJP jest zbyt stary. Już i tak mamy dużo archaizmów i ludzie często się dziwią, nie trzeba nam dodatkowo aż tylu, co w tym SJP ;).
drugi ~gość:
Wiedziałem, że ktoś się tego uczepi ;). Już wcześniej o tym pisałem, nikt nie ukrywa, że Zgółkową niestety traktujemy tutaj inaczej, jednak ~gość chciał podpiąć ten niesprawdzający się sposób pod inne słowniki.
Na razie nie dodałem, ale w przyszłości na pewno ktoś, być może i ja, je doda. Tutaj ~gość proponował odrzucanie wyrazów na stałe.

~gosc # 2011-07-08

~gość pogubił się w ~gościach :-(

Co rozumiesz przez "odrzucanie wyrazów na stałe"? Jeśli chodzi o ich bycie tutaj, z ndplem i najchętniej ze znaczeniem, to pozytywnie postrzegam każdy wynalazek, nawet 'rowerosacrum'. Może być Zgółkowa, Brückner, Bańkowski, Reczek, mogą być encyklopedie, słowniki slangów i branżowe, atlasy dżdżownic, może być Google/uzus i wszystko inne.

Natomiast jeśli chodzi o dopuszczalność, chętnie widziałbym mniej tytułów naukowych, a więcej przystawalności do rzeczywistości, więcej przewidywalności. Do licha, przecież samo pojęcie "dopuszczalności słów w grach" - W GRACH! - mówi, że chodzi o grę, a nie o zgłębianie dorobku naukowego wybranej pani profesor. Może i ona jest specjalistą w SWOJEJ dziedzinie, ale tą dziedziną akurat nie jest tworzenie słowników do gier! Pewnie nawet nie jest skrablistką.

Czy ludzie ufają autorytetom? Komentarze pod słowem 'kower', świadczą raczej o tym, że swój domniemamny brak autorytetu podparliście znacznie bardziej utytułowanym brakiem autorytetu.

A o tym, że Zespół SJP.pl cierpi na niedobór tytułów, to tego nigdzie nie napisano. Dla mnie macie wszystko, czego do tej roboty trzeba. Poza, oczywiście, wiarą w siebie.

Dodam jeszcze, że kiedy bronisz Zgółkowej słowami "nie ma nic złego w wyrazie notowanym w słowniku, dopóki...", to ja natychmiast myślę, czemu to samo nie miałoby przemawiać za (starym) Doroszewskim. Co jest złego w słowach 'zbabrać', 'zawiścić' czy 'cipeczka', o które co raz upominają się gracze, a których mimo to nikt NAWET NIE WPROWADZA do słownika (choćby z tym litościwym ndpl), choć nie było przeszkód, żeby wprowadzić 'pierdylion' bez żadnej podkładki?

tevex # 2011-07-08

"Co rozumiesz przez "odrzucanie wyrazów na stałe"?"
Z części niedopuszczalnej na podstawie subiektywnych opinii.

"Natomiast jeśli chodzi o dopuszczalność, chętnie widziałbym mniej tytułów naukowych, a więcej przystawalności do rzeczywistości, więcej przewidywalności."
Ja też, ale do tej pory nikt bardziej klarownych zasad nie wymyślił ;).

"Komentarze pod słowem 'kower', świadczą raczej o tym, że swój domniemamny brak autorytetu podparliście znacznie bardziej utytułowanym brakiem autorytetu."
Raczej o tym, że zaczęły się wakacje. ;)

"[...] to ja natychmiast myślę, czemu to samo nie miałoby przemawiać za (starym) Doroszewskim. Co jest złego w słowach 'zbabrać', 'zawiścić' czy 'cipeczka', o które co raz upominają się gracze [...]"
Słowa są w porządku, tylko słownik za stary. Znowu powracamy do znienawidzonej wybiórczości.

"a których mimo to nikt NAWET NIE WPROWADZA do słownika (choćby z tym litościwym ndpl)"
SJP Doszewskiego nie był przeglądany, redaktorzy skupiali się na słownikach dopuszczalnych. Ja nie posiadam tego słownika ;).

~gosc # 2011-07-08

Cytat z "Zasad dopuszczalności słów w grach":

(...) dopuszczalne są słowa znajdujące się w jakimkolwiek słowniku ortograficznym, języka polskiego, poprawnej polszczyzny bądź wyrazów obcych i ich wszystkie poprawne formy gramatyczne (...)

Z wyjątkiem Dodatku A.

"Słownik współczesnego języka polskiego" pod red. Bogusława Dunaja (pierwsze wydanie 1996, drugie wydanie 2001) nie figuruje w Dodatku A. Spełnia wszystkie wymogi.

Zatem zgodnie z Zasadami dopuszczalne są wyrazy 'aferalność', 'rocznicowość', 'postkomuch', 'kontrafałdów' (od 'kontrafałd', ten 'kontrafałd'), 'kranianka'.

Tyle że choć są one dopuszczalne, to jednak są niedopuszczalne, bo... nikt ich nie wprowadził. A w zasadach nie ma ani słowa o tym, że do dopuszczalności wyrazu wymagane jest jego wprowadzenie do bazy.

Oznacza to mniej więcej tyle, że znienawidzona wybiórczość rulez, a zasady i tak są sobie a muzom!

A skoro tak, to można zmienić zasady. Na znacznie bardziej klarowne: dopuszczalne są te wyrazy, które mają 'dpl'.

tevex # 2011-07-08

"A w zasadach nie ma ani słowa o tym, że do dopuszczalności wyrazu wymagane jest jego wprowadzenie do bazy."
Jest wymagane występowanie w słowniku, a jeśli tam jest, a u nas nie, to jest to brak, który uzupełniamy. Zupełnie jak z bugami komputerowymi ;).
Za to ty w piękny sposób zgłaszasz braki, prosimy o więcej. ;))

~gosc # 2011-07-08

Zmieniacie Zasady i liczba brakobugów nieodwracalnie spada do zera :-)

Cieszę się, że zgłoszone braki się spodobały. Czy mogę mieć nadzieję, że również te z Doroszewskiego zostaną uwzględnione, jeśli któreś z zawiadowców zaposiada ten słownik?

~gosc # 2011-07-09

"Na razie nie dodałem, ale w przyszłości na pewno ktoś, być może i ja, je doda."

Proponuję kolejny przekręt. Jeśli jakieś głupawe słówko jest już dopuszczalne (np. "eo"), to trzeba ja zrobić niedopuszczalnym, a jak się ktoś doczepi, to wystarczy napisać "A to przez przypadek, przy okazji/za jakiś czas/kiedyś się doda ;)". Koniecznie z tym uśmieszkiem na końcu, żeby nie było wiadomo, czy to żart, czy oznaka sympatii, czy może jakiś chorobowy tik ;)