SJP
SŁOWNIK SJP

sodomia

dopuszczalne w grach (i)

sodomia

1. zaspakajanie potrzeb seksualnych ze zwierzętami; zoofilia;
2. dawniej: homoseksualizm


KOMENTARZE:

~gosc # 2018-08-24

Bardzo wiele osób wciąż okresla homoseksualizm jako sodomią. To nie jest przedawnione; wciąz jest w użyciu w języku.

~gosc # 2018-08-25

Jak to w końcu jest, sodoma czy sodomia. Od średniowiecza sodomia oznacza perwersyjne zachowania w sensie osiągania satysfakcji seksualnej w kontakcie ze zwierzętami, oraz zbiorowych gwałtów.
Nie rozumiem tylko słowa homoseksualizm. Jeżeli Homo po łacinie znaczy Człowiek to przecież naturalne, że ten seksuje się z drugim człowiekiem.

Homo – rodzaj ssaków naczelnych z rodziny człowiekowatych (Hominidae), obejmuje zarówno człowieka rozumnego (Homo sapiens) jak i spokrewnione formy wymarłe na przykład Homo habilis.
W języku polskim nazwie Homo przypisywana jest nazwa Człowiek, rozumiana jako współczesny Homo sapiens.

~gosc # 2018-08-26

Rozumowanie pozornie poprawne. Eliminujesz tylko słowo "hetero" jako przeciwstawność dla "homo" w znaczeniu seksu.
Popracuj nad etymologią i znaczeniami dla "hetera", "hetero", powiąż ze słowem "seks" i zrozumiesz to, czego teraz nie rozumiesz;-)

winowjajca # 2018-08-26

"Nie rozumiem tylko słowa homoseksualizm. Jeżeli Homo po łacinie znaczy Człowiek to przecież naturalne, że ten seksuje się z drugim człowiekiem. "

Może dlatego, że łacina nie jest jedynym starożytnym językiem, z którego biorą się terminy naukowe?
W języku greckim (starożytnym) "homo" znaczy "podobny", zaś "hetero" znaczy "inny". Resztę sobie dośpiewaj.

~gosc # 2018-08-27

I tu się zgadzam. W odniesieniu sodomii mamy bezeceństwo mieszania genów różnych gatunków. Człowiek kopulujący z człowiekiem czyli homo - podobny z podobnym. To dobrze. Hetero oznacza inny, a dla mnie obcy gatunek. To złe, tak samo jak gwałt, który wskazuje na chorobę psychiczną.

Dlaczego powołuję się na łacinię? - bo to dla mnie constans. Jakiś mieżdy-narodnyj punkt odniesienia. Tłumaczenia tekstu ponad tradycją kulturową rodów czy na-rodów, ich religią, uwarunkowaniami w środowisku naturalnym powoduje galimatias i nawarstwia stek bzdur odstających od rzeczywistości.

Co tu pomoże docent-doktor-konduktor-teoretyk-praktyk, który napisał i zreferował pracę naukowca na potrzeby nie wiadomo kogo i teraz sam ma problem z jej zrozumieniem, chociaż coś już wdrożono w system i my obkuwamy pierdułę, bo na logikę się nie da.