SJP
SŁOWNIK SJP

X

szefowa

dopuszczalne w grach (i)

szefowa

1. kobieta szef;
2. żona szefa


KOMENTARZE:

~gosc # 2015-06-16

Nielogicznym lingwistycznie i dla szanującego polszszyznę niedopuszczalnym jest zaakceptowanie przez tzw. "językoznawców" (a przeważnie nieszanujących tradycji lewicujących & permisywnych "językopsujów", bo przecież ICH reformy raczej szkodzą niż wychodzą nam dobre) słowa 'SZEFOWA' w znaczeniu cokolwiek innym niż żona szefa. Oczywistym jest przecie, że kobieta szef może być zwana jako: SZEFKA, SZEFICA, SZEFINI albo po prostu PANI SZEF (podobnie jak św. Jadwiga nie była królką ani tym bardziej królicą, lecz kobietą królem). Życie pokaże, która z tych form się przyjmie, jako że język podobnie jak wolny rynek to naturalny żywioł, którego nawet najbardziej buńczyczny profesor ani państwowa rada ze 200 Bralczykami nie ujarzmią swą ścisłą kontrolą. Zato jak najbardziej mogą starać się wpływać na wiedzę i zachowania użytkowników języka). To znaczy, że prawdziwe autorytety lingwistyki powinni oficjalnie opiniować i wskazywać zaślepionej demokracją i własną ignorancją tłuszczy, jakie są reguły języka. Co więcej, właśnie nie tylko owi mądrzejsi (a jak wiadomo prawdziwe elity, nie mylić z elYtami, dawno wyprawiono za granicę albo na tamten świat podczas długotrwałej i tragicznej w skutkach akcji walki z polskością), ale my wszyscy świadomi Polacy musimy dbać o nasze dziedzictwo, w tym o jego fundament, czyli język polski. A przejawem szacunku wobec niego jest bez wątpienia nieużywanie słowa SZEFOWA, gdy mamy na myśli żeński odpowiednik szefa. SZEFKA to brzmi... poprawnie!




WIĘCESŁAW

~gosc # 2015-06-16

WIĘCESŁAW 2.0





Nielogicznym lingwistycznie i dla szanującego polszczyznę niedopuszczalnym jest zaakceptowanie przez tzw. "językoznawców" (a przeważnie nieszanujących tradycji lewicujących & permisywnych "językopsujów", bo przecież ICH reformy raczej szkodzą niż wychodzą nam na dobre) słowa 'SZEFOWA' w znaczeniu cokolwiek innym niż żona szefa. Oczywistym jest, że kobieta szef może być zwana jako: SZEFKA, SZEFICA, SZEFINI albo po prostu PANI SZEF (podobnie jak św. Jadwiga nie była królką ani tym bardziej królicą, lecz kobietą królem). Życie pokaże, która z tych form się przyjmie najmocniej, jako że język podobnie jak wolny rynek to naturalny żywioł, którego nawet najbardziej buńczyczny profesor ani państwowa rada ze 200 Bralczykami nie ujarzmią swą ścisłą kontrolą. Natomiast, jak najbardziej mogą starać się wpływać na wiedzę i zachowania użytkowników języka). To znaczy, że prawdziwe autorytety lingwistyki powinni oficjalnie opiniować i wskazywać zaślepionej demokracją i pełnej ignorancji tłuszczy, jakie są reguły języka, którym się posługuje. Co więcej, nie tylko owi mądrzejsi (a jak wiadomo nasze prawdziwe elity, nie mylić z elYtami, dawno wyprawiono za granicę albo na tamten świat podczas długotrwałej i tragicznej w skutkach akcji walki z polskością), ale i my wszyscy świadomi Polacy musimy dbać o nasze dziedzictwo, w tym o jego fundament, czyli język polski. A przejawem szacunku wobec niego jest bez wątpienia nieużywanie słowa SZEFOWA, gdy mamy na myśli żeński odpowiednik szefa. SZEFKA to brzmi... poprawnie!

~gosc # 2019-12-08

lewicującym, to dobre. Nie spotkałem się z ani jednym przypadkiem nazwania Beaty Szydło szefką. Zawsze szefowa rządu i to przez "lewicujący" obóz władzy czyli Pis.
Osobiście mnie to oburza tak samo. Jestem lewakiem, ale to nie znaczy, że dążę do zabicia polskości. Przeciwnie - jestem za użyciem "szefka", lub szef jeśli ktoś woli i "królka" lub kobieta król, jeśli ktoś woli.
Zepchnięcie na lewactwo odpowiedzialności za niepilnowanie poprawności językowej to cynizm. Istotą lewicy są przemiany społeczne, ale szczegóły uzgadniać powinna w tej kwestii Rada języka polskiego.