SJP
SŁOWNIK SJP

team

dopuszczalne w grach (i)

team

[czytaj: tim]
1. sprawnie działająca wspólnie, zgrana grupa ludzi;
2. drużyna sportowa; reprezentacja

POWIĄZANE HASŁA:


KOMENTARZE:

ketchup_helmans # 2003-04-20

to po angielsku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

yogi_dyslektyk # 2003-07-04

coz to takiego??

~gosc # 2003-07-04

inaczej drużyna, ekipa

maaike # 2005-03-13

Moim zdaniem to angielskie słowo i w ogóle nie powinno się tutaj znaleźć...

~gosc # 2005-10-21

To nie jest polskie slowo, i w jezyku polskim sie go nie uzywa.

~gosc # 2005-10-21

Bigos też nie jest polski i się go nie używa tylko je :P

agi # 2005-10-22

proponuje dodać do naszego słownika każde jedno angielskie słowo... a jak, będzie rozsądnie ;-) why not? why? perke? a moze ktoś się poświęci i wrzuci tu wszystkie słowa jakie człowiek wypowiedział na Ziemi?? no by było dopiero coś!! Oczywiście proszę nie brać sobie mojej ironii głęboko do serca szanowni "experci" (celowo przez "X", oni mogą wydziwiać to ja też zaczynam chehechehe :D)

~gosc # 2006-03-21

wym. = wymiona?

haszoweciastko # 2006-04-23

ale lipa moze jeszcze cos po japonsku

duszolap # 2006-05-11

Ehhh, szkoda słów. Miałem napisać jakiś miły komentarz na temat słów które się pojawiają ostatnio w słowniku, ale jak to zobaczyłem to już mi ręce opadły. z tego co wiem, to jest chyba wersja kyrnika po angielsku i tam to się chyba powinno znaleźć, a nie tu.
Pozdrawiam.

pit515 # 2007-08-21

zirytowaliście mnie tym wyrazem

miusia1997 # 2009-05-20

Jest w Słowniku ortograficznym języka polskiego - Muza 2001, 2005 - T. Karpowicza, więc "experci" wrzucili;))

~gosc # 2011-03-16

Przejdźmy na angielski ... to już przesada , żeby nawet słowo z angielską pisownią tu było !
Mamy nasz zamiennik - grupa , zespół , więc po co takie coś ??? Tak się właśnie niszczy własny język !

~gosc # 2011-03-18

No i jest ekipa. Też ją trzeba wyrzucić, bo z francuskiego. I oczywiście aabażur, z tego samego powodu. Orszak i hejnał z węgierskiego - precz! Bez kiełbasy i kotleta też się obejdziemy. Raz niemiecki, raz znów wredny francuski. Cegła, rynek i ratusz - won! To słownik języka polskiego. Żur też z niemieckiego. Musimy pozostać przy chlebie z maasłem, może być z serem, ale już bez szynki.
Dobrzy ludzie, trochę na wstrzymanie. Polski język jest bardzo pojemny i pięknie wchłania słowa ze wszystkich języków, z jakimi się kontaktuje. Z teamem różnica jest jedynie taka, że został przyjęty do polskiego stosunkowo niedawno, później, niż wymienione wcześniej. To nawet ładnie posługiwać się językiem bardziej tradycyjnym, ale niechże to pozostanie wyborem, a nie prymusem.

~gosc # 2011-06-24

Ładne przyklady, ale po co dodawać nowe słowo, jeśli odpowiednie określenie juz istnieje, dla różnorodności? Nie bądźmy śmieszni. Podaj lepiej jak zwano kiełbasę wcześniej.

~gosc # 2011-06-24

Otóż właśnie dla różnorodności.
Masz swojski kłopot, łaciński problem i francuski ambaras. Niby synonimy, ale nie do końca. Każdy niesie trochę inną informację
mam kłopoty z dzieckiem (choruje)
mam problemy z dzieckiem (ucieka z domu)
mam ambaras z dzieckiem (wybiło sąsiadce szybę piłką).
team jako świeży import ma w sobie większą dynamikę niż zespół (nasze) czy ekipa (francuski). Jak ktoś chciałby podkreślić, w jakiej to nowoczesnej firmie pracuje, to mógłby powiedzieć, że robi to w teamie. Ekipa zaś kojarzy się głównie z remontową, choć wcześniej też miała odcień nowoczesności.
Wkrótce pewnie spolszczy się pisownia i będzie OK. Albo rychtyk.

~gosc # 2011-11-23

Kompletny brak szacunku dla języka polskiego.

~gosc # 2018-06-10

Jakie są kryteria wejścia słowa do języka? Chcę poznać, bo nie pojmuję jak słowo "team" je spełniło.

Rozumiem, że zapożyczamy słowa, ale szlag mnie trafia na takie przykłady jak ten. Porównywanie jakichkolwiek zapożyczeń _obecnych_ z zapożyczeniami z zeszłego wieku (o wcześniejszych nie ma co wspominać, jak np. 15-wieczna kiełbasa, która mogła być od kiełbodzieja) mija się z celem. Realia zapożyczeń teraz i wtedy są kompletnie różne! Skala jest różna.

Hasło (wpis, jeśli kto woli) budzi mój sprzeciw. Patrząc jak ludzie używają słowa "team", czy to po angielsku czy "pongliszu" (coraz bardziej "engpolu" chyba), to tam o zgraniu niewiele.

Dzieciaki teraz mówią o armorach, lolcatach, lulzu, damage'ach i hitach (piosenkach i ciosach). Nie mamy kwestii płci tylko gender. To nie jest kwestia zapożyczeń konkretnego słowa tu czy tam, bo nie ma odpowiednika (weekend). To jest masowa kalka, bo tak prościej, bo komu by się chciało szukać i ryzykować, że jeszcze źle wyszuka i mu d... obrobią. Prościej kalkę wciskać ludziom "bo nie ma odpowiednika".

Nie robię rezonansu magnetycznego tylko emaraj (MRI). Nie mam przepustki, tylko badge. Ten wpis to draft, bo jeszcze nie klepnałem save. Mój szef to team-lead (czy team lead) albo superwajzor. Przepraszam, supervisor. Ewentualnie menedżer. Czasem VP, albo CEO. Pracuję w IT, marketingu, salesach, customer relation, accountach, PR albo HR. Albo na supporcie. Bo przecież (sarkazm) nie ma w polskim języku słów odpowiednich. No nie ma. Nigdzie i nigdy. Tylko angielski gwarancją satysfakcji. A wszędzie tam nie są jakieś staromodne zespoły albo drużyny. Nie, wszędzie tam, są TEAMY. Bo one sa takie zgrane.

I opowieści o bigosach, kiełbasach, ekipach czy majstrach nie są przekonujące, bo są anegdotyczne. I - do diaska - spolszczone. Abstrahując od problemu na ile są zapożyczeniami a na ile prostymi kalkami, bo brak mi danych i wiedzy by się wypowiadać. Team jako słowo POLSKIE, zapożyczone, powinno zostać zapisane jako "tim".

Dobrych dreamów, dostania się do dream teamu (to może tiger team też wrzućmy, osobiście częściej słyszę tiger team niż dream team. A skoro tiger team i dream team, to i dream i tiger od razu też, w końcu już w słowniku są) i podobnych eventów. I niech was coach supportuje, na kolejny achievement, by pokonać kolejny challenge. I na ASAPIE to kończę, bo długie się robi.

Całkowicie poważnie i bez sarkazmu: nie rozumiem kryteriów przyjęcia słowa "team" do języka (z takim znaczeniem i pisownią). Jeśli jedyne kryterium to "popularność" (jakkolwiek ją zdefiniujemy, odpowiednia ilość tekstów pisanych, artykułów, wzmianek w internecie na polskich stronach, użycia w polskich mediach), to w takim razie polski umiera (dla osób, które się krzywią, że dramatyzm: pewne przekształcenia są dostatecznie duże, by powstał nowy twór, który zasługuje na nową nazwą; ewolucja języka może go wykrzywić).
Bo wszystkie słowa, których w sarkastycznych paragrafach powyżej użyłem, są na równie dobrej drodze do bycia wpisanymi do słownika języka polskiego. Razem z ponad kilkoma setkami innych, równie udanych. Takie zdania słyszę, nie w żartach, lecz w tzw. korpomowie. Wciągamy ją do języka? Dlaczego? Czemu to służy? Język i kultura są ściśle powiązane, jedno wpływa na drugie. Jak dla osoby mówiącej takim językiem będzie możliwe cieszenie się z większości polskich książek sprzed ery sieci? Takie odcięcie się, taka bariera między jednym światem a drugim, to jest coś, czego chcemy?

~gosc # 2019-11-21

Ja już nic nie rozumiem. Przecież to słownik języka polskiego. Takich słów nie powinno tu być.